piątek, 5 lutego 2016

Deserowo - absolutnie najlepsze domowe pączki!

Najlepsze pączki ever, bez kitu :) Na dodatek domowe, a więc wiadomo z czego robione ;) Przepis z Kwestii Smaku; dziękuję http://aurora1122.pinger.pl/ za polecenie! :D :*

Składniki:
1 szklanka (250 ml) mleka
50g świeżych drożdży
3 łyżki cukru
500g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
1 łyżka cukru waniliowego
1 jajko
4 żółtka
4 łyżki stołowe masła, roztopionego i ostudzonego
2 łyżki spirytusu (dałam wódki)
+
1 litr oleju rzepakowego
marmolada różana
lukier (który jak zwykle mi wyszedł za rzadki; zużyłam cały cukier puder jaki miałam w domu :D)
smażona skórka pomarańczowa (u mnie takie "kosteczki" cytrynowe, z lidla)

Przygotowanie:
Podgrzewamy mleko (ma być ciepłe, nie gorące), wlewamy do miski, dodajemy pokruszone drożdże, 1 łyżkę mąki i 1 łyżkę cukru. Wymieszamy i odstawiamy pod ściereczką do ciepłego miejsca na 15 minut (ja zawsze stawiam miskę na krześle przy grzejniku odkręconym na maksa ;)).
W międzyczasie przesiewamy pozostałą mąkę do dużej miski, dodajemy sól i cukier waniliowy (używam takiego domowej roboty).
Jajko i żółtka ucieramy (ja mikserem) z pozostałymi 2 łyżkami cukru na białą i puszystą pianę (ok. 10 minut).
Do miski z mąką wlewamy wyrośnięte drożdże i mieszamy drewnianą łyżką. Dodajemy ubite jajka i mieszamy. Następnie dokładnie wyrabiamy ciasto.
I to był hardkor :) Wyrabiałam mikserem, ale na koniec musiałam sobie pomóc rękami bo mikser już siadał :) Wyrabiamy ok. 15 minut, tak aby ciasto odstawało od ręki (moje trochę się jeszcze kleiło ale wymiękłam). Żeby sobie ułatwić sprawę, można dodać 2-3 łyżki ciepłego mleka (moje było zimne, pomogło, nic nie zepsuło).
Do wyrobionego ciasta dodajemy roztopione i ostudzone masło i spirytus (wódkę). Miksujemy ciasto do całkowitego połączenia się składników. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na minimum godzinę (moje ciasto już po niecałej godzinie wylatywało z miski :)).
Blat kuchenny podsypujemy mąką, wykładamy ciasto i wygniatamy przez chwilę aby pozbyć się pęcherzy powietrza. Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 2 cm.
Ja pączki od razu nadziewałam marmoladą i robiłam to taką samą metodą jak przy pierniczkach alpejskich.
To znaczy, po rozwałkowaniu ciasta dzieliłam je "na oko" na pół (nie rozdzielając połówek). Wtedy na jednej połówce wykładamy łyżeczkę marmolady, zachowując odstępy. Nakrywamy częścią ciasta bez nadzienia i palcami dociskamy ciasto wkoło nadzienia.
Wycinamy pączki szklanką.
Wycięte pączki rozkładamy równomiernie (na blacie/tacy, na ściereczce) i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 30-45 minut do wyrośnięcia (ja przykryłam ściereczką i spokojnie czekały w kuchni na blacie ;)).

Rozgrzewamy olej, długo i powoli, ja pączki smażyłam w garnku do robienia frytek.
Wyrośnięte pączki wkładamy na odpowiednio rozgrzany olej i smażymy z każdej strony po ok. 2 minuty.


Pączki wyciągamy łyżką cedzakową i odkładamy na ręczniki papierowe.

Jak trochę przestygną, maczamy je w lukrze i ozdabiamy skórką.

Tak jak pisałam wcześniej, jak zwykle nie wyszedł mi lukier, a nie miałam już w domu cukru pudru żeby go bardziej zagęścić. Mimo wyglądu pączki były przepyszne, potwierdza M. i Rodzice :) Wyszło mi 16 sztuk.
Przepis polecam, czuję że na dniach będę robić te pączki raz jeszcze :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz