Nadal nadrabiam książki i filmy z 2015 :p Dopiero wtedy przejdę do tegorocznych ;)
Katarzyna Bosacka - Kasia Bosacka cudnie chudnie. Żegnaj pulpecie!

„"Nazywam się Katarzyna Bosacka i jestem Anonimowym Żarłokiem. Kocham jeść, gotować, piec, smakować, podjadać i próbować. Tak się jakoś złożyło, że mi ciut przybyło, więc przyszła kryska na Matyska, zęby w tynk, idę na dietę".
Znana dziennikarka, prowadząca program "Wiem, co jem i wiem, co kupuję" w stacji TVN Style, pewnego dnia postanowiła cudnie schudnąć. Zakasała rękawy i zabrała się do pracy. O swojej walce z nadprogramowymi kilogramami systematycznie opowiadała w programie "Dzień Dobry TVN". Pożegnanie z pulpetem nie przyszło łatwo. Kasia musiała się nieźle namęczyć, by osiągnąć upragnioną wagę. Jak jej się to udało? Poprzez zdrowe, mądre odchudzanie, dietę opartą na ogólnodostępnych i tanich produktach oraz rozsądne ćwiczenia.
Jeśli należysz do osób, którym kilogramy wymknęły się spod kontroli, dzięki książce "Żegnaj, pulpecie" dowiesz się, jak się ich skutecznie pozbyć.
Przekonaj się, jak się cudnie chudnie!”
„"Nazywam się Katarzyna Bosacka i jestem Anonimowym Żarłokiem. Kocham jeść, gotować, piec, smakować, podjadać i próbować. Tak się jakoś złożyło, że mi ciut przybyło, więc przyszła kryska na Matyska, zęby w tynk, idę na dietę".
Znana dziennikarka, prowadząca program "Wiem, co jem i wiem, co kupuję" w stacji TVN Style, pewnego dnia postanowiła cudnie schudnąć. Zakasała rękawy i zabrała się do pracy. O swojej walce z nadprogramowymi kilogramami systematycznie opowiadała w programie "Dzień Dobry TVN". Pożegnanie z pulpetem nie przyszło łatwo. Kasia musiała się nieźle namęczyć, by osiągnąć upragnioną wagę. Jak jej się to udało? Poprzez zdrowe, mądre odchudzanie, dietę opartą na ogólnodostępnych i tanich produktach oraz rozsądne ćwiczenia.
Jeśli należysz do osób, którym kilogramy wymknęły się spod kontroli, dzięki książce "Żegnaj, pulpecie" dowiesz się, jak się ich skutecznie pozbyć.
Przekonaj się, jak się cudnie chudnie!”
Dla mnie ta książka to jedno wielkie nieporozumienie. Niestety, bo autorkę i jej programy bardzo lubię. Rozczarowanie o wiele większe niż przy jej poradnikach „o jedzeniu i kupowaniu” ;) Nie ma w tej książce nic nowego, odkrywczego, czegoś co faktycznie bym przejęła w swojej codziennej diecie. Być może dla osoby „zielonej” w temacie, nie mającej pojęcia o zdrowym odżywianiu się książka ta byłaby przydatna; dla mnie niestety nie jest. Szkoda.
Ewa Przybylska - Apetyt na życie

„Apetyt na życie” to książka (a w zasadzie książeczka – ok. 70 stron tekstu) wydana przez Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w moim mieście. Opisuje ona historię młodej dziewczyny, którą w przełomowym momencie życia (wakacje pomiędzy maturą a egzaminami na wymarzone studia) atakuje choroba – wylew krwi do mózgu. Książka opisuje rehabilitację Marty i kolejne lata jej życia, uczy nas pokory i pokazuje, jak pozytywne nastawienie i zdeterminowanie może pomóc w powrocie do pełnej sprawności fizycznej i psychicznej. Lekcja pokory na kilkudziesięciu stronach – lubię to.
„Apetyt na życie” to książka (a w zasadzie książeczka – ok. 70 stron tekstu) wydana przez Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w moim mieście. Opisuje ona historię młodej dziewczyny, którą w przełomowym momencie życia (wakacje pomiędzy maturą a egzaminami na wymarzone studia) atakuje choroba – wylew krwi do mózgu. Książka opisuje rehabilitację Marty i kolejne lata jej życia, uczy nas pokory i pokazuje, jak pozytywne nastawienie i zdeterminowanie może pomóc w powrocie do pełnej sprawności fizycznej i psychicznej. Lekcja pokory na kilkudziesięciu stronach – lubię to.
Szymon Hołownia, Marcin Prokop - Wszystko w porządku: Układamy sobie życie

(foto z neta, bo M. teraz czyta i nie chce mi się biegać z książką po piętrach :P)

(foto z neta, bo M. teraz czyta i nie chce mi się biegać z książką po piętrach :P)
„Duet „Hołownia & Prokop” znów w natarciu. Najnowsza książka, jak przekonują we wstępie, jest efektem porządkowania rozmaitych newsów, z którymi zetknęli się w ciągu ostatnich lat. Jako dziennikarze odnotowują ciekawostki, które mogą w przyszłości stać się podstawą na przykład felietonów. Podobnie „organizowali się” Andy Warhol i Stanley Kubrick. Czytelnicy otrzymują grubą, atrakcyjnie wydaną księgę, w której znajduje się kilkadziesiąt wyliczeń przyporządkowanych tematycznie do poszczególnych...”
Kocham Hołownię i uwielbiam Prokopa :) I tak jak pierwsza ich wspólna książka bardzo mi się spodobała, tak ta dosłownie zachwyciła. Mimo objętości (bodajże prawie 700 stron) czyta się ją szybko i lekko. Pełno w niej ciekawostek, nie za długich rozdziałów, idealnych do przyswojenia na chwilę przed snem. Lekkie, ciekawe historie, napisane z humorem i bez zbędnych słów, tak tak tak, chcę więcej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz