niedziela, 31 stycznia 2016

Coś o filmach

Kolejnych kilka filmów, co by o nich nie zapomnieć ;)
Na "fali" "Straight Outta Compton" postanowiliśmy obejrzeć wszystko co nam wpadnie "w ręce" z Ice Cube'm haha.

Boyz in the Hood

„Trzech młodych przyjaciół dorasta w afro-amerykańskim getcie South Central, gdzie każdego dnia walczy o przetrwanie i marzy, by wyrwać się z otaczającego ich świata gangów.”

Porył nas ten film trochę (tzn w sumie bardziej mnie, bo M. go już oglądał x lat temu) - spodziewałam się typowej komedii, a tu niestety, mamy dość smutną historię. Smutną ale prawdziwą, wydaje mi się że ten film dobrze oddaje realia getta amerykańskiego.

Friday

"Craig (Ice Cube) i Smokey (Chris Tucker) są najlepszymi kumplami i mieszkają w sąsiedztwie Compton, w Los Angeles. Jest tytułowy piątek. Craig nie idzie do pracy z powodu rzekomego rabunku magnetofonu w sklepie, w którym pracował. Teraz siedzi na bezrobociu i zaczyna swój kolejny monotonny dzień. Tymczasem Smokey ma kłopoty ze Stonogą (Big Worm - Faizon Love), dla którego nie ma kasy za narkotyki. Akcja dzieje się przez jeden dzień. W ten dzień spotykają ich nie bywałe przygody, a wszystko dzieje się tylko w dzielnicy gdzie mieszka Craig i Smokey. Do filmu dobrano gustownie nie tylko aktorów, ale także muzykę, którego głównymi wykonawcami są między innymi: Snoop Doggy Dogg, Ice Cube czy Dr. Dre."

Next Friday

"Craig Jones (Ice Cube) postanawia wyrwać się ze swojej dzielnicy, odpocząć od prześladującego go Debo (Tommy Lister) i zamieszkać w spokojnych przedmieściach Los Angeles u kuzyna Day-Daya (Mike Epps). Okazuje się, że luksusowy dom wygrany przez wuja na loterii wcale nie jest oazą spokoju o jakiej marzył. Wpada w wir kontaktów z miejscowym meksykańskim gangiem, dziewczyną wuja Elroya, zbyt mocną gandzią oraz piękną dziewczyną z sąsiedztwa. Wygląda, że w hip-hopowym rytmie wpadł z deszczu pod rynnę."

Friday After Next

"Kolejna część przygód Craiga i Day-Daya. W końcu po długich oczekiwaniach wyprowadzają się od swoich rodziców i przeprowadzają się na "własne śmieci". Sielanka mieszkania bez opieki rodziców trwa dosyć długo, aż do czasu kiedy... pewnego dnia... - a dokładnie w Wigilię - ich nowy dom zostaje obrabowany przez pseudo-Świętego Mikołaja... Znikają prezenty świąteczne i... pieniądze na czynsz! Cóż pozostaje kuzynom? - Zatrudniają się jako ochrona nocnego lokalu..."

No i tu już mamy trzy typowe amerykańskie komedie z Ice Cube'm w jednej z głównych ról :p Filmy nie dla każdego, my lubimy czasem obejrzeć coś tak głupiego ;), szczególnie z dobrą muzyką w tle. I ten rapowy klimat okolic 2000 roku :)

Zły numer

"Black i Blue to duet drobnych handlarzy z Los Angeles. Ich skromne życie niespodziewanie odmienia się, gdy Black podaje się za odbiorcę dużej partii nowiutkich telefonów komórkowych. Dzięki pomocy znajomego hakera z sąsiedztwa oraz pracującej w firmie telefonicznej Lorraine, Black i Blue rozkręcają dochodowy interes. Komórki idą jak woda, a portfele obu szczęściarzy puchną w oczach. Jednak radość nie trwa długo. Telefony przestają działać, a ich nabywcy są coraz bardziej wściekli. Co gorsza, na trop lewego interesu wpada FBI. Dla Blacka i Blue zaczynają się prawdziwe kłopoty."

I kolejny film tego rodzaju, tym razem Ice Cube ma tylko mały epizod, ot taki smaczek haha ;) Kolejna głupia komedia, w której w sumie nie wiadomo o co chodzi, ale uwielbiam tę stylówę, te lata 90-te tak świetnie oddane, slangowe pogaduchy, rap w tle. No nie dla wszystkich ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz