poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zamień chemię na jedzenie

Jestem świeżo po lekturze książek "Zamień chemię na jedzenie" i "Zamień chemię na jedzenie: Nowe przepisy" autorstwa Julity Bator; przy czym jeśli chodzi o przepisy to oczywiście książki nie czytałam od deski do deski, tylko przejrzałam i pozaznaczałam ciekawe dla mnie sprawy ;)
Krótko mówiąc: polecam, a więcej napiszę poniżej.

""Chcemy mieć dobry sprzęt grający czy doskonały samochód, a kupujemy kiepskie jedzenie! Warto poświęcić trochę czasu, by dowiedzieć się, co naprawdę jemy i czym karminy nasze dzieci".
Małgorzata Kalicińska

Julita Bator była pewna, że jej dzieci urodziły się chorowite i nigdy nie uda się im uniknąć częstych wizyt u lekarza ani masy antybiotyków. Okazało się jednak, że można zmienić sposób żywienia - jedzenie naprawdę może leczyć!

Teraz sama piecze chrupiący chleb i przeciera soczyste pomidory. Wcale nie zajmuje jej to dużo czasu ani nie kosztuje zbyt wiele. Gdy wszyscy wokół uważają, że od "produktów jedzeniopodobnych" nie ma ucieczki, ona łamie ten stereotyp. Funduje swojej rodzinie pyszne i zdrowe jedzenie, chroniąc ją przed rakiem i cukrzycą.

Tym osobistym doświadczeniem dzieli się z tobą w książce. Podpowiada, które produkty są bezpieczne, a których trzeba unikać. Podaje też proste przepisy na tanie i zdrowe potrawy, które możesz przygotować z artykułów dostępnych w pobliskim sklepie. Już teraz możesz zrobić pierwszy krok na nowej drodze życia bez chemii. A dalej będzie już tylko zdrowiej!

Pierwsza książka o tym, jak jeść bez chemii i nie zbankrutować!"


I teraz krótko i na temat. Książka jest bardzo inspirująca i rzetelnie napisana. Cała treść jest mądrze uporządkowana, nie widzę chaosu. Autorka faktycznie wie o czym pisze. Ale minus jest taki, że jeśli ktoś "siedzi" w tematyce zdrowego żywienia, to książka może go zwyczajnie znudzić. Dla mnie takie "odkrycia", że pełnoziarnista mąka jest zdrowsza od białej mąki pszennej, a masło od margaryny; że słodycze mają w sobie dużo chemii, a jajka najlepiej brać prosto od gospodarza a nie ze sklepu - no to nie nowość. Mimo to cieszę się, że książkę przeczytałam, wręcz - przerobiłam, bo czytałam ją bardzo dokładnie, z przemyśleniami, z bieganiem do lodówki w celu sprawdzania etykiet itp ;) Fajnie mieć na półce jedną książkę, w której wiedza dotycząca zdrowej żywności jest uporządkowana; książkę, do której w każdej chwili mogę zajrzeć.
Wielu nowych rzeczy się nie dowiedziałam, ale po lekturze mam kilka pomysłów, jak "polepszyć" jakość tego co jemy. Odkąd książka "zawitała" do naszego domu, więcej czasu spędzamy przy półkach sklepowych - na czytaniu etykiet.

Kilka zdjęć z książki.
Spis treści - wszystko bardzo mądrze uporządkowane.

Przejrzysty podział na rozdziały, informacje dodatkowe w wyróżnionych tabelach.

Po prawie każdym podrozdziale przepisy do tematu (zazwyczaj nic odkrywczego, no ale dobrze mieć "pod ręką" takie podstawowe sprawy).

Na końcu porządny spis alfabetyczny.

I źródła! Bardzo propsuję, zboczenie zawodowe ;)

Teraz kilka słów o części drugiej.

"Julita Bator zmieniła nawyki żywieniowe Polaków. Pokazała jak jeść bez chemii i nie zbankrutować. Teraz przedstawia książkę pełną prostych i praktycznych przepisów sprawdzonych na własnej rodzinie.

Autorka myślała, że nie ma rady na choroby jej dzieci. Wystarczyła jednak zmiana sposobu żywienia. Teraz sama piecze bułki orkiszowe i przyrządza domowy jogurt bez chemicznych dodatków. Małymi krokami wprowadziła rewolucyjne zmiany i nie martwi się już antybiotykami ani wizytami u lekarzy.

Odpowiadając na potrzeby czytelników proponuje praktyczną książkę złożoną z 80 nowych przepisów na dania bez polepszaczy i sztucznych barwników.

W książce znajdziesz proste i niedrogie pomysły na:

- własne pieczywo,
- drugie śniadanie do pracy i szkoły,
- nietypowe potrawy na przyjęcia dla dzieci,
- desery dla łasuchów,
- dania świąteczne."

Wszystko w sumie zawarte powyżej :)
Książka pełna naprawdę banalnie prostych, ale inspirujących przepisów. Kilka pomysłów już sobie zaznaczyłam, przede wszystkim na słodkości ;)
Dla mnie trochę za dużo w tej książce tekstu, trochę zbędnych treści; wolałabym znaleźć w niej tylko przepisy, do tego zdjęcia potraw, wiadomo.
Mimo wszystko całość oceniam na plus.

Przed każdym działem jakieś wspomnienie autorki. W sumie jako wprowadzenie fajny pomysł, ale moim zdaniem trochę za dużo kartek książki zostało "zmarnowanych" na nie-przepisy.

Jeśli chodzi o przepisy - są i banały (właśnie zrobiłam!) :)

Ale są też poważniejsze dania ;)

Podsumowując, wszystkim wchodzącym w tematykę zdrowego odżywiania się, obie pozycje bardzo polecam.
Tym bardziej wtajemniczonym też - dla usystematyzowania wiedzy i ewentualnej inspiracji do przygotowywania nowych potraw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz