czwartek, 15 stycznia 2015

Coś o filmach

Szkoła dla łobuzów

"Do zakładu poprawczego dla chłopców przybywa nowy nauczyciel i od razu zaskarbia sobie sympatię swoich podopiecznych."

Ktoś z Was polecił mi ten film przy okazji wspomnienia o "Panu od muzyki". I przyznaję, faktycznie filmy opowiadają zbliżone historie, ale jednak "Szkoła..." nie przypadła nam do gustu. Od początku filmu można wyczuć najazd na Kościół ;) I tak jak powiedział M. - wszyscy księża źli, tylko ten nowy, świecki dobry; jakby "nowy" był również księdzem, można byłoby to przełknąć.
Film bardzo brutalny, były dwa czy trzy momenty w których aż zrobiło mi się niedobrze. Z drugiej strony mam świadomość, że takie sytuacje to często rzeczywistość a nie wymysły twórców filmu.
Film dobry, ale nie zachwycający. Zachwyciła mnie jedynie gra A. Quinna - dawno żaden aktor nie zrobił na mnie takiego wrażenia swoją grą, wyrażaniem emocji (szczególnie tych negatywnych).

Monty Python i Święty Graal

"Król Artur zbiera rycerzy i wyrusza na poszukiwanie Świętego Graala, skutkiem czego przeżyją wspólnie wiele absurdalnych przygód."

Nie wiem czy jest sens rozpisywać się o Monty Python'ie, nie wiem czy jest ktoś kto nie zna tego kina :P
My lubimy czasem coś obejrzeć, na gówniany dzień. Kino pełne absurdów, przy których nie ma sensu rozkminiać - pozostaje się pośmiać. Królicza scena rlz ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz