...a dokładniej o serii "liście manuka" Ziaji.
Tonik oraz kremy używam już od prawie 4 miesięcy (pierwsze tubki kremów już zdenkowane), także uważam że mogę się już wypowiedzieć ;)
Blogerką kosmetyczną nie jestem, także napiszę moją opinię o trzech produktach stosowanych razem, regularnie, dzień w dzień (tonik rano i wieczorem, kremy wiadomo - rano na dzień, wieczorem na noc).


Cała seria "liście manuka" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Za jedyny minus uważam jej trudną dostępność (braki w drogeriach, dostępne jedynie w firmowym sklepie Ziaji). Prócz tego dość niska cena (ok. 7zł), piękny delikatny, niedrażniący zapach produktów, duża wydajność (kremy wykończyłam po ok. 2,5-3 mies., tonik mam nadal, myślę że jeszcze na miesiąc wystarczy).
Plus toniku, który na początku wydawał się minusem: psikacz jako dozownik zamiast tradycyjnego otwarcia. Przez pierwsze tygodnie strasznie mnie to irytowało, że muszę wykonać te 10 psiknięć żeby namoczyć wacik; teraz już wiem że to fajne rozwiązanie, bo żaden tonik nie był tak wydajny (zazwyczaj wylewało mi się za dużo, wacik pływał, tonik ściekał po ręce, kończył się po max miesiącu używania 2x dziennie).
Czy zauważyłam poprawę stanu mojej cery? No kurczę, tak, zauważyłam. Mało tego, mój Mąż też zauważył. Po ok. 2 mies. regularnego używania toniku i kremów stwierdził, że "coś Ci się ostatnio twarz poprawiła, taka ładna jest, żadnych krostek, ładny kolor ma, taka świeża jesteś" :D Dodam, że nie mam w domu czegoś takiego jak podkład; puder tylko transparentny matujący ;) I od paru tygodni nie mam już problemu z wyjściem z domu bez makijażu; myję twarz tonikiem, nakładam krem, tuszuję rzęsy i gotowe. Twarz ładna, bez wyprysków, świeża, zaróżowiona.
Czy "liście manuka" mogą zaszkodzić? Czytałam na necie opinie, że nie wszystkim podeszły. Przyznaję, że w pierwszym tygodniu stosowania moja skóra również była nieco podrażniona po użyciu kremu na noc - była zaczerwieniona, czułam lekkie pieczenie, no ale krem zawiera kwas migdałowy, więc wiedziałam że nic złego się nie dzieje. Po 4-5 użyciach skóra się przyzwyczaiła, problem zniknął. Tym bardziej należy pamiętać o używaniu delikatnego kremu na dzień (z filtrem!) dla przeciwwagi.
Co do kremu na dzień - uwielbiam. Czuć nawilżenie (zniknęły moje suche skórki w okolicach nosa), ale z drugiej strony krem bardzo przyjemnie matuje, bez problemu nakładałam na niego róż czy bronzer. Na dzień ideał ;)
Podsumowując, bardzo polecam tę serię. Uważam że to dobre kosmetyki za śmiesznie niską cenę. Ja zużywam kolejne opakowania, dokupiłam sobie też czarodziejską pastę i za jakiś czas napiszę kilka słów także o niej. Polecam.
Tonik oraz kremy używam już od prawie 4 miesięcy (pierwsze tubki kremów już zdenkowane), także uważam że mogę się już wypowiedzieć ;)
Blogerką kosmetyczną nie jestem, także napiszę moją opinię o trzech produktach stosowanych razem, regularnie, dzień w dzień (tonik rano i wieczorem, kremy wiadomo - rano na dzień, wieczorem na noc).


Cała seria "liście manuka" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Za jedyny minus uważam jej trudną dostępność (braki w drogeriach, dostępne jedynie w firmowym sklepie Ziaji). Prócz tego dość niska cena (ok. 7zł), piękny delikatny, niedrażniący zapach produktów, duża wydajność (kremy wykończyłam po ok. 2,5-3 mies., tonik mam nadal, myślę że jeszcze na miesiąc wystarczy).
Plus toniku, który na początku wydawał się minusem: psikacz jako dozownik zamiast tradycyjnego otwarcia. Przez pierwsze tygodnie strasznie mnie to irytowało, że muszę wykonać te 10 psiknięć żeby namoczyć wacik; teraz już wiem że to fajne rozwiązanie, bo żaden tonik nie był tak wydajny (zazwyczaj wylewało mi się za dużo, wacik pływał, tonik ściekał po ręce, kończył się po max miesiącu używania 2x dziennie).
Czy zauważyłam poprawę stanu mojej cery? No kurczę, tak, zauważyłam. Mało tego, mój Mąż też zauważył. Po ok. 2 mies. regularnego używania toniku i kremów stwierdził, że "coś Ci się ostatnio twarz poprawiła, taka ładna jest, żadnych krostek, ładny kolor ma, taka świeża jesteś" :D Dodam, że nie mam w domu czegoś takiego jak podkład; puder tylko transparentny matujący ;) I od paru tygodni nie mam już problemu z wyjściem z domu bez makijażu; myję twarz tonikiem, nakładam krem, tuszuję rzęsy i gotowe. Twarz ładna, bez wyprysków, świeża, zaróżowiona.
Czy "liście manuka" mogą zaszkodzić? Czytałam na necie opinie, że nie wszystkim podeszły. Przyznaję, że w pierwszym tygodniu stosowania moja skóra również była nieco podrażniona po użyciu kremu na noc - była zaczerwieniona, czułam lekkie pieczenie, no ale krem zawiera kwas migdałowy, więc wiedziałam że nic złego się nie dzieje. Po 4-5 użyciach skóra się przyzwyczaiła, problem zniknął. Tym bardziej należy pamiętać o używaniu delikatnego kremu na dzień (z filtrem!) dla przeciwwagi.
Co do kremu na dzień - uwielbiam. Czuć nawilżenie (zniknęły moje suche skórki w okolicach nosa), ale z drugiej strony krem bardzo przyjemnie matuje, bez problemu nakładałam na niego róż czy bronzer. Na dzień ideał ;)
Podsumowując, bardzo polecam tę serię. Uważam że to dobre kosmetyki za śmiesznie niską cenę. Ja zużywam kolejne opakowania, dokupiłam sobie też czarodziejską pastę i za jakiś czas napiszę kilka słów także o niej. Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz