piątek, 7 lutego 2014

Coś o książkach

Haruki Murakami - Sputnik Sweetheart

„Dwudziestoletnia Sumire, wrażliwa, niezależna i utalentowana literacko zakochuje się w niemalże dwukrotnie od niej starszej Miu. Chce być jak najbliżej ukochanej, rzuca pisarstwo i zostaje jej sekretarką. Niestety Miu nękana przerażającymi wspomnieniami z młodości nie potrafi odwzajemnić tego uczucia. Podczas wspólnej podróży w interesach do Grecji Sumire znika bez śladu. Próbuje ją odnaleźć młody nauczyciel beznadziejnie w niej zakochany...
To wzruszająca, oniryczna opowieść o samotności. Bohaterowie Murakami są jak sputniki w przestrzeni kosmicznej - każdy wędruje po własnej orbicie.”

Ta książka jest moim pierwszym spotkaniem z autorem (Murakami). Pierwszym i w sumie – dość nieudanym… Bo cała historia nie przypadła mi do gustu. Ba, wręcz nie mogłam skończyć książki, tak mnie już nużyła, męczyła, wkurzała. No i nie ukrywam, że nie rozumiem zakończenia. Czy to sen, czy jawa, jakieś drugie dno, o co chodzi w ogóle??? Szukałam odpowiedzi u wujka Google i nie znalazłam. A jak mi nie pasuje zakończenie książki to już w ogóle się zrażam do autora ;)
Podsumowując, Murakami nie przypadł mi do gustu i wątpię mocno w to, że sięgnę jeszcze po jakieś inne jego książki.

Izabela Sowa - 10 minut od centrum

"Dziesięć minut od centrum nie oznacza konkretnego miejsca. Raczej stan ducha, relacje z ludźmi lub nastawienie do otaczającej rzeczywistości. Dla wielu oznacza porażkę lub karę. Dla mnie - szansę, by okazać ludzką twarz". 
Izabela Sowa

Lubię tę autorkę, mam do niej sentyment :) Potrafi pisać o codziennym, niby szarym życiu, ale robi to w tak ciekawy sposób, że nie sposób się nudzić nad książką. W jej książkach nie brak też humoru – nawet nieciekawe i na pozór smutne sprawy są opisywane z przymrużonym okiem, dzięki czemu autorkę uważam za jedną z najważniejszych przedstawicielek tzw. „literatury kobiecej”.
„10 minut od centrum” to niby zbiór opowiadań, gdzie każdemu opowiadaniu odpowiada jeden dzień tygodnia. Napisałam „niby”, bo te opowiadania tak naprawdę łączą się w całość, dzięki wspólnym bohaterom, często drugoplanowym. Historie opisane w książce dotyczą zwykłych ludzi, takich jak my, nasi sąsiedzi, znajomi. Dzięki temu są takie „prawdziwe” i czuje się, jakby faktycznie realnie znało się bohaterów.
Na dobry humor przed zaśnięciem – polecam bardzo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz