Dwa filmy, bo dawno nie pisałam w tym temacie ;)
Och, Karol

"Architekt Karol jest kobieciarzem, który wolny czas dzieli pomiędzy żonę i trzy kochanki. Sielanka kończy się, gdy kobiety postanawiają zmienić jego życie w piekło."
Od razu piszę, że tej współczesnej wersji nie oglądałam i nie mam zamiaru, bo polskie komedie po 2000 roku mają żenujący poziom.
"Och, Karol" jako film wydał mi się... dziwny. Niby śmieszny, komedia, ale jednak suchy do granic możliwości i miejscami aż żenujący. Nie wiem, pewnie 30 lat temu ludzi bawiło co innego ;) Całość miejscami bywała zabawna, ja lubię takie "kino pomyłek", mimo to raczej nie wrócę już do tego filmu. Polski klasyk, z którym warto się zapoznać, i tyle. Aha, i zakończenie głupkowate, nie podobało mi się i już.
Wałęsa, człowiek z nadziei

"Historia Lecha Wałęsy, który razem z "Solidarnością" walczył o Polskę wolną od komunizmu."
Głośny film, obejrzeliśmy i my wreszcie. Jako film, obraz - bardzo dobry. Jako przedstawienie historii - przemilczę. Ładne ujęcia, charakteryzacja, fajne przeplatanie filmów dokumentalnych ze współczesnymi obrazami. Dobra gra Więckiewicza, choć mnie - wiecznie szukającą dziury w całym - irytowały niedopracowane szczegóły. To że raz mówił "jak Wałęsa", raz "normalnie"; to że wychodził z domu bez obrączki (powtarzalne sceny, kto oglądał - wie, o czym piszę), po czym za chwilę obrączka była na palcu. Nie lubię takich niedopatrzeń, tak jak nie lubię w książkach błędów i literówek ;) Więckiewicz idealnie pokazał charakter Wałęsy, serio? Zwariowałabym z takim mężem (takim jak ten przedstawiony w filmie). Film polecam, bo uważam że warto obejrzeć i przemyśleć te wydarzenia sprzed lat, które nas osobiście nie dotknęły, ale które są ważne dla naszego kraju i o których wszyscy powinniśmy pamiętać.
A dziś z okazji (przedszkolnego) Dnia Kota mieliśmy wieczór z Garfieldem. Matkoboska.
:)
Och, Karol

"Architekt Karol jest kobieciarzem, który wolny czas dzieli pomiędzy żonę i trzy kochanki. Sielanka kończy się, gdy kobiety postanawiają zmienić jego życie w piekło."
Od razu piszę, że tej współczesnej wersji nie oglądałam i nie mam zamiaru, bo polskie komedie po 2000 roku mają żenujący poziom.
"Och, Karol" jako film wydał mi się... dziwny. Niby śmieszny, komedia, ale jednak suchy do granic możliwości i miejscami aż żenujący. Nie wiem, pewnie 30 lat temu ludzi bawiło co innego ;) Całość miejscami bywała zabawna, ja lubię takie "kino pomyłek", mimo to raczej nie wrócę już do tego filmu. Polski klasyk, z którym warto się zapoznać, i tyle. Aha, i zakończenie głupkowate, nie podobało mi się i już.
Wałęsa, człowiek z nadziei

"Historia Lecha Wałęsy, który razem z "Solidarnością" walczył o Polskę wolną od komunizmu."
Głośny film, obejrzeliśmy i my wreszcie. Jako film, obraz - bardzo dobry. Jako przedstawienie historii - przemilczę. Ładne ujęcia, charakteryzacja, fajne przeplatanie filmów dokumentalnych ze współczesnymi obrazami. Dobra gra Więckiewicza, choć mnie - wiecznie szukającą dziury w całym - irytowały niedopracowane szczegóły. To że raz mówił "jak Wałęsa", raz "normalnie"; to że wychodził z domu bez obrączki (powtarzalne sceny, kto oglądał - wie, o czym piszę), po czym za chwilę obrączka była na palcu. Nie lubię takich niedopatrzeń, tak jak nie lubię w książkach błędów i literówek ;) Więckiewicz idealnie pokazał charakter Wałęsy, serio? Zwariowałabym z takim mężem (takim jak ten przedstawiony w filmie). Film polecam, bo uważam że warto obejrzeć i przemyśleć te wydarzenia sprzed lat, które nas osobiście nie dotknęły, ale które są ważne dla naszego kraju i o których wszyscy powinniśmy pamiętać.
A dziś z okazji (przedszkolnego) Dnia Kota mieliśmy wieczór z Garfieldem. Matkoboska.
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz