Taki mały pseudo-twórczy mix... Bo ostatnio wieczory upływają mi nie tylko na dziubaniu przy nowej stronie internetowej przedszkola, ale też na przygotowaniach na kiermasz świąteczny... I tak robię te moje paskudztwa różne, a jak to cierpliwość ćwiczy, ło matko :)
Próby ratowania bransoletki sprzed ponad roku... Moje dzisiejsze uczennice domowe podjarane, więc może i ktoś to weźmie ;)

Próby ratowania bransoletki sprzed ponad roku... Moje dzisiejsze uczennice domowe podjarane, więc może i ktoś to weźmie ;)
I kolczyki też próbuję podratować... i też młode zachwycone, nie wiadomo czym ;)
Bombki też powoli powstają...
I inne rzeczy też...
A z tym będę działać na dniach... Wiecie co to będzie? :D
Przyszła dziś kartkowa paka...
A w środku cuda i cudowności ;)
Tylko zła jestem, bo popieprzyli ilość kartek... Przysłali 25 zamiast 75, a ja to na środę potrzebuję, no brak słów :(
No ale co się będę denerwować pierdami... ;)
Gratisy :>
Mąż zrobił dziś swoje pierwsze sushi w życiu. Objadł się jak nie wiem co, ja oczywiście nawet nie spróbowałam bo mnie odrzuca na sam widok i zapach ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz