poniedziałek, 4 listopada 2013

Coś o książkach

Pod dwiema kosami czyli Przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana
 „W Marianie już od dzieciństwa tkwi głęboko zakorzeniony kompleks: obraz ojca-pijaka, poczciwej, ale niezbyt przedsiębiorczej matki i doświadczanej na co dzień biedy towarzyszy mu przez całe życie, stając się motorem napędowym wszelkich jego działań. Jeszcze jako mały chłopiec Marian poprzysiągł sobie, że w przyszłości zostanie ważnym, szanowanym i podziwianym obywatelem.
Wymarzony status społeczny i materialny próbuje osiągnąć wszelkimi, nie zawsze uczciwymi sposobami, a ponieważ pozytywna samoocena jest jego życiowym priorytetem, Marian za pomocą swoistej kalkulacji dba o wewnętrzną równowagę. Swoje cele realizuje bardzo konsekwentnie: żeni się z najładniejszą, najposażniejszą i najlepiej wykształconą panną we wsi, Apolonią, płodzi upragnionego syna, staje się właścicielem pierwszego we wsi samochodu. Mimo to Marianowi ciągle towarzyszy jakiś niedosyt, coś mu doskwiera, dręczy i nie daje spokoju…
Dlaczego Marian żyje w poczuciu wiecznej krzywdy? Czyżby Opatrzność rzeczywiście zawzięła się na niego, zsyłając mu nieustające krzyże?
Powieść jest pamiętnikiem głównego bohatera, rachunkiem sumienia, rozliczeniem się z życia w obliczu spodziewanej śmierci. Pisana jest językiem okraszonym gwarowymi naleciałościami, pozwalającym lepiej oddać rys mentalny występujących w niej postaci.”


Czytałam tę książkę daaaawno temu, ale do teraz pamiętam że uśmiałam się przy niej do łez :D Zapewne odbieram ją ciut inaczej od „mieszczuchów” – jako osoba wychowana na wsi i znająca pewne wiejskie obyczaje ;) Polecam na zły nastrój, bo mimo że historia opowiadana jest dosłownie na łożu śmierci, nie brak w niej dowcipu, śmiesznych anegdot i czarnego humoru.

Światła września
„Francja, rok 1936. Pani Sauvelle, wdowa z dwójką dzieci, Irène i Dorianem, ma zacząć pracę u ekscentrycznego wynalazcy i fabrykanta zabawek. Na pierwszy rzut oka jego nadmorska rezydencja wywiera na nich jak najgorsze wrażenie. I mimo że gospodarz okazuje się miłym człowiekiem, to rodzina cały czas czuje się nieswojo w nowym miejscu.
Być może intuicja nie zawodzi pani Sauvelle i jej dzieci? Czy budząca grozę, wypełniona armią mechanicznych zabawek rezydencja jest siedliskiem uśpionych mrocznych sił z przeszłości?
Kiedy dochodzi do niewyjaśnionego morderstwa, okazuje się, że jedyne osoby, które mają odwagę zmierzyć się ze złowrogą tajemnicą, to dwójka nastolatków: Irène i Ismael.”

Już to kiedyś pisałam, że Zafon to Zafon – wszystkie jego książki są podobne, a pomimo to każdą kolejną czyta się z zapartym tchem. To jeden z moich ulubionych autorów zagranicznych i wiem, że mimo tego że napisane przez niego historie są do siebie podobne, przewidywalne, stworzone na podobnym schemacie, Zafon cały czas potrafi zaskoczyć i zauroczyć czytelnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz