Dziś wreszcie przepis na zdrowe batoniki z amarantusem. Przepis pochodzi z książki "Zamień chemię na jedzenie" (cz. 2), ale ja jak to ja, coś tam sobie musiałam pozmieniać ;) Najpierw przepis z książki.

Składniki:
25g migdałów w skórce
50g daktyli bez pestek
40g żurawiny
50g płatków owsianych górskich
20g ekspandowanego amarantusa
30g niełuskanego sezamu
40g cukru
100g miodu
50g masła

Przygotowanie:
Migdały siekamy, daktyle i żurawinę kroimy.
Migdały prażymy na suchej patelni. Po chwili dodajemy do nich płatki owsiane i podpiekamy. Na końcu dodajemy sezam. Co jakiś czas mieszamy, aby uniknąć przypalenia.
W rondelku topimy masło, cukier i miód i - delikatnie mieszając - gotujemy ok. 2 minuty.
Bakalie i składniki suche dodajemy do płynnych i całość dokładnie mieszamy.
Przelewamy gorącą masę na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę (o wymiarach 12cm na 22cm).
Po wystudzeniu blaszkę wkładamy na ok. 2 godziny do lodówki. Następnie kroimy masę w prostokąty.
Batony przechowujemy w lodówce, oddzielone od siebie papierem śniadaniowym, aby zapobiec ich posklejaniu.

Co ja robię inaczej?
Po pierwsze, jak to ja, olewam proporcje ;) Tzn nie bawię się w ważenie składników, raczej dodaję wszystko na oko.
Rezygnuję całkowicie z cukru - uważam, że pozostałe składniki są wystarczająco słodkie (no i przecież jest miód!).
Migdały często zastępuje płatkami migdałowymi (mniej zabawy z siekaniem), żurawinę zdarza mi się zastąpić rodzynkami (albo dodaję to i to), część płatków owsianych górskich zastępuję błyskawicznymi, lub w ogóle dodaję np. też jęczmienne.
Dorzucam też do masy podprażony słonecznik (ale ja słonecznik dodaję prawie do każdego posiłku :P).
Także, podsumowując, książkowa baza fajna, ale ja za każdym razem lubię coś pokombinować :) Tak jak przy robieniu granoli. Btw, te batoniki w wersji pokruszonej to granola idealna :)
Składniki:
25g migdałów w skórce
50g daktyli bez pestek
40g żurawiny
50g płatków owsianych górskich
20g ekspandowanego amarantusa
30g niełuskanego sezamu
40g cukru
100g miodu
50g masła
Przygotowanie:
Migdały siekamy, daktyle i żurawinę kroimy.
Migdały prażymy na suchej patelni. Po chwili dodajemy do nich płatki owsiane i podpiekamy. Na końcu dodajemy sezam. Co jakiś czas mieszamy, aby uniknąć przypalenia.
W rondelku topimy masło, cukier i miód i - delikatnie mieszając - gotujemy ok. 2 minuty.
Bakalie i składniki suche dodajemy do płynnych i całość dokładnie mieszamy.
Przelewamy gorącą masę na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę (o wymiarach 12cm na 22cm).
Po wystudzeniu blaszkę wkładamy na ok. 2 godziny do lodówki. Następnie kroimy masę w prostokąty.
Batony przechowujemy w lodówce, oddzielone od siebie papierem śniadaniowym, aby zapobiec ich posklejaniu.
Co ja robię inaczej?
Po pierwsze, jak to ja, olewam proporcje ;) Tzn nie bawię się w ważenie składników, raczej dodaję wszystko na oko.
Rezygnuję całkowicie z cukru - uważam, że pozostałe składniki są wystarczająco słodkie (no i przecież jest miód!).
Migdały często zastępuje płatkami migdałowymi (mniej zabawy z siekaniem), żurawinę zdarza mi się zastąpić rodzynkami (albo dodaję to i to), część płatków owsianych górskich zastępuję błyskawicznymi, lub w ogóle dodaję np. też jęczmienne.
Dorzucam też do masy podprażony słonecznik (ale ja słonecznik dodaję prawie do każdego posiłku :P).
Także, podsumowując, książkowa baza fajna, ale ja za każdym razem lubię coś pokombinować :) Tak jak przy robieniu granoli. Btw, te batoniki w wersji pokruszonej to granola idealna :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz