Ciąg dalszy moich przeterminowanych wyrzutków, o jak mi teraz lżej ;)
Najpierw błyszczyki ;)
1. Błyszczyki z Oriflame - ładne zapachy (bananooowy!), ale strasznie się lepiły więc w sumie rzadko używałam.
2. Z Marizy - słabe, co tu dużo mówić :P Szybko się zjadały, nierówno pokrywały usta.
3. Nie mam pojęcia z jakiej firmy, a fajny był, kupiłabym jeszcze :/
4. Jakaś limitowanka z Essence - spoko, ale nie lubię w słoiczku bo paluchy upaćkane.
Szminki.
1. Z Avonu - kilka lat temu ulubiona, aż kupiłam drugą na zapas, a nie zużyłam ani jednej haha :P Fajna była, ale to chyba jakaś limitowanka.
2-3. Też z Avonu, też chyba jakieś świąteczne limitowanki. Dawały radę, lubiłam szczególnie różową.
4. Nie pamiętam z jakiej firmy, ale przywieziona z Berlina. Niby ochronna i niby nadająca lekki brązowy połysk. W rzeczywistości nie chroniła nic, a ten brąz na ustach wcale nie wyglądał dobrze ;)
5. Rival de Loop - strasznie brokatowa, nie szło się nią malować, mimo że kolor zapowiadał się ładnie.
6. Piękna czerwień z Alterry - dla mnie za mocny kolor, ale pomadki Alterry mocno polecam i na pewno jeszcze kupię, tyle że w PL chyba są niedostępne.
7. Inglot - kupiona przy okazji Halloween w wiadomym celu :P Krwista czerwień, totalnie nie dla mnie, więc tylko odleżała swoje.
Marizowe perełeki, brązujące jasne, ciemne, rozświetlające. Bardzo bardzo fajne kosmetyki, ale taka ich ilość jest po prostu nie do zużycia. Generalnie polecam, są w fajnej cenie.
Róże z Marizy. Kompletnie nietrafione kolory, więc się nie wypowiem, leżały aż się przeterminowały :P
Wszystko z Marizy.
1. Puder matujący - rewelacja, to był tester a nie mogłam go zużyć. W końcu się pokruszył, naprawiłam, pokruszył się po raz drugi i odpuściłam. Mimo to fajny kosmetyk.
2. Bronzer - dla mnie za mocny, nawet na opalone lato, tester, na dodatek też się pokruszył i musiałam naprawiać :P
3. Pryzma rozświetlająco-brązująca - rewelacyjna, uwielbiałam, aczkolwiek do przedszkola trochę za dużo brokatu ;) Polecam.
4. Róż, tester - nie moje kolory, nie używałam.
1. Bronzer Essence, coś tam z "sun club" w nazwie chyba :P - bardzo go lubiłam, ale jak się pokruszył to dałam mu spokój, służył mi kilka lat ;)
2. Yyy coś w stylu pudru matującego, Rival de Loop - bardzo fajny kosmetyk, nie zużyłam bo nie zdążyłam, potem się pokruszył i przeterminował ;)
3. Bronzer Ingrid - dla mnie za ciemny i zbyt brokatowy, parę razy użyłam przy okazji jakichś imprez i się sprawdził.
4. Matowy bronzer z Essence, wersja dla brunetek ;) - bardzo fajny, bardzo lubiłam, pewnie jeszcze kupię jak wykończę to co teraz mam na stanie ;)
Na razie tyle, chociaż pewnie to jeszcze nie koniec... Babą i chomikiem być, matkoboska ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz