Dziś będzie o dwóch Weronikach...
Paulo Coelho - Weronika postanawia umrzeć

„Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie.
Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukała łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze?
Weronika uczy się na nowo życia, poznaje samą siebie, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej...”
To moje trzecie podejście do Coelho i wiem, że nie dam mu raczej kolejnej szansy. Po raz kolejny czytam książkę tego autora, która tak naprawdę jest o niczym. Pseudomądre myśli, które mnie osobiście bardziej rozśmieszają niż skłaniają do przemyśleń. Akcja, której nie ma. Zakończenie, które tak naprawdę do niczego nie prowadzi. Coelho mówię ogromne NIE, nigdy nie zrozumiem jego fenomenu, a moją teorię na ten temat sobie podaruję bo nie mam ochoty na kłótnie i ewentualne nic nie wnoszące dyskusje w komentarzach ;)
Veronika Peters - Co się mieści w dwóch walizkach. 11 lat w klasztorze

"Pewnego dnia dwudziestojednoletnia Veronika Peters spakowała dwie walizki i w poszukiwaniu sensu życia postanowiła wstąpić do klasztoru. 11 lat później ponownie spakowała walizki i zaczęła nowe życie w Berlinie.
W książce, swoistym pamiętniku, odkrywa jasne i ciemne strony klasztornego życia. Opisuje spotkanych tam ludzi, obrzędy religijne, konflikty i wyzwania, jakie niesie ze sobą życie zakonnicy.
Dlaczego młoda kobieta zdecydowała się wstąpić do klasztoru? Czy udało jej się odnaleźć spokój wewnętrzny?"
Dlaczego młoda kobieta zdecydowała się wstąpić do klasztoru? Tego z książki się na pewno nie dowiemy. Dowiemy się za to, jak wygląda codzienne życie w zakonie. Cała książka napisana jest lekkim, przyjemnym językiem, nie brak w niej humoru. Ale po takiej lekturze oczekiwałam jednak czegoś nieco odmiennego - jakichś głębszych rozważań o wierze, motywach którymi kierowała się autorka w swoich decyzjach, tak bardzo znaczących. Sama główna bohaterka (i autorka książki) również nie wydaje mi się osobą, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić czy choćby spokojnie porozmawiać. Niedojrzała, niesamowicie uparta, a równocześnie niezdecydowana. Po lekturze książki mam wrażenie, że wstąpiła do zakonu i została w nim przez 11 lat tylko po to, aby robić komuś na złość. Z kolei jak tylko nadarzyła się okazja "ucieczki" - Veronika z niej skorzystała.
Podsumowując, książka ciekawa, wciągnęła mnie, ale bohaterka miejscami irytująca nie do zniesienia ;)
Paulo Coelho - Weronika postanawia umrzeć

„Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie.
Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukała łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze?
Weronika uczy się na nowo życia, poznaje samą siebie, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej...”
To moje trzecie podejście do Coelho i wiem, że nie dam mu raczej kolejnej szansy. Po raz kolejny czytam książkę tego autora, która tak naprawdę jest o niczym. Pseudomądre myśli, które mnie osobiście bardziej rozśmieszają niż skłaniają do przemyśleń. Akcja, której nie ma. Zakończenie, które tak naprawdę do niczego nie prowadzi. Coelho mówię ogromne NIE, nigdy nie zrozumiem jego fenomenu, a moją teorię na ten temat sobie podaruję bo nie mam ochoty na kłótnie i ewentualne nic nie wnoszące dyskusje w komentarzach ;)
Veronika Peters - Co się mieści w dwóch walizkach. 11 lat w klasztorze

"Pewnego dnia dwudziestojednoletnia Veronika Peters spakowała dwie walizki i w poszukiwaniu sensu życia postanowiła wstąpić do klasztoru. 11 lat później ponownie spakowała walizki i zaczęła nowe życie w Berlinie.
W książce, swoistym pamiętniku, odkrywa jasne i ciemne strony klasztornego życia. Opisuje spotkanych tam ludzi, obrzędy religijne, konflikty i wyzwania, jakie niesie ze sobą życie zakonnicy.
Dlaczego młoda kobieta zdecydowała się wstąpić do klasztoru? Czy udało jej się odnaleźć spokój wewnętrzny?"
Dlaczego młoda kobieta zdecydowała się wstąpić do klasztoru? Tego z książki się na pewno nie dowiemy. Dowiemy się za to, jak wygląda codzienne życie w zakonie. Cała książka napisana jest lekkim, przyjemnym językiem, nie brak w niej humoru. Ale po takiej lekturze oczekiwałam jednak czegoś nieco odmiennego - jakichś głębszych rozważań o wierze, motywach którymi kierowała się autorka w swoich decyzjach, tak bardzo znaczących. Sama główna bohaterka (i autorka książki) również nie wydaje mi się osobą, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić czy choćby spokojnie porozmawiać. Niedojrzała, niesamowicie uparta, a równocześnie niezdecydowana. Po lekturze książki mam wrażenie, że wstąpiła do zakonu i została w nim przez 11 lat tylko po to, aby robić komuś na złość. Z kolei jak tylko nadarzyła się okazja "ucieczki" - Veronika z niej skorzystała.
Podsumowując, książka ciekawa, wciągnęła mnie, ale bohaterka miejscami irytująca nie do zniesienia ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz