Kilka zdań o kosmetykach, które ostatnio wyrzuciłam z powodu yyy przeterminowania :P Robię to też dla siebie - może najbliższe kosmetyczne zakupy będą mądrzejsze i bardziej przemyślane :)

No to po kolei...

1. Tusz Grashka - bardzo lubię, bo daje fajny, naturalny efekt. Pewnie jeszcze nie raz kupię, ale jak mi się znudzi żółtek z Lovely.
2. Tusz z Marizy - totalny niewypał. Zero efektu na moich rzęsach.
3. Eyeliner w pisaku - wysechł zanim nauczyłam się nim obsługiwać :( Jeśli eyeliner, to tylko w żelu u mnie.
4. Korektor z Essence - całkiem spoko, ale wykręcanie go to porażka.

1. Krem matująco-nawilżający z Marizy - super, stosowałam go na dzień pod makijaż, nie wysuszał skóry i faktycznie nie był tłusty.
2. Krem odżywczy Aloes z Marizy - krem jak krem, nic specjalnego.
3. Krem "tonujący" z Alterry - bardzo lubię, mój KWC, ale ostatnio na co dzień nie używałam nic na twarz (ostatnio = jakoś od maja hehe), więc zdążył się przeterminować.

Cienie do powiek... których nie używam od x czasu. W roku szkolnym wolę rano dłużej pospać, tym bardziej że malowanie się do przedszkola gdzie dzieci cię przytulają od samego wejścia to głupota i strata czasu ;)
1. Rival de Loop - fajne, ale w sumie niekoniecznie moje kolory.
2. Inglot - dla mnie zbyt intensywny i brokatowy.
3. Sensique, jakaś limitka chyba - nietrwały, osypywał się, kolor głupi, nie wiem po co go kupiłam :D
4. Gratis do tuszu z Grashki - bardzo fajny intensywny brąz, jednak na co dzień za mocny.
5. Alterra - bardzo fajne, trwałe, idealne na co dzień, nie zdążyłam zużyć.
6. Klasyczny mat z My Secret - polecam na bazę, ale przy paletce Sleeka stał się niepotrzebny.
7. Trio z Marizy - fajne do smoky eyes, ale czerń na co dzień u mnie odpada; nie zdążyłam zużyć.

Paletki z Marizy. Wszystkie przeterminowane :[ Bardzo je lubię i w miarę regularnie używałam (no, może prócz tej różowej :D), ale postanowiłam nie ryzykować z kosmetykami po terminie, tym bardziej że tak jak pisałam wcześniej, w sumie przestałam się "w tygodniu" malować. Nie wiem po co ich tyle nakupowałam :) Teraz zastanowię się dwa razy i prędzej kupię np jedną porządną paletkę Sleeka.

Od góry...
1. Żel na wypryski (?) z Ziaji - nie używałam bo nie potrzebuję, nie wiem po co kupiłam haha :D
2. Krem pod oczy Kozie mleko z Ziaji - lubię na noc, choć zdarzało się że podrażniał mi oczy (szczypały). Przyjemnie nawilżał.
3. Olejek (?) po depilacji, dodatek bodajże do plastrów z Joanny - stosowałam regularnie, ale od jakiegoś czasu nie był mi już potrzebny.
4. Olejek łopianowy do włosów, Green Pharmacy - jak stosowałam regularnie, zauważyłam trochę baby hair, ale że (jak wszystkiego) kosmetyków do włosów mam za dużo, nie zdążyłam go zużyć do końca :/
Tyle starczy na dziś może :o
No to po kolei...
1. Tusz Grashka - bardzo lubię, bo daje fajny, naturalny efekt. Pewnie jeszcze nie raz kupię, ale jak mi się znudzi żółtek z Lovely.
2. Tusz z Marizy - totalny niewypał. Zero efektu na moich rzęsach.
3. Eyeliner w pisaku - wysechł zanim nauczyłam się nim obsługiwać :( Jeśli eyeliner, to tylko w żelu u mnie.
4. Korektor z Essence - całkiem spoko, ale wykręcanie go to porażka.
1. Krem matująco-nawilżający z Marizy - super, stosowałam go na dzień pod makijaż, nie wysuszał skóry i faktycznie nie był tłusty.
2. Krem odżywczy Aloes z Marizy - krem jak krem, nic specjalnego.
3. Krem "tonujący" z Alterry - bardzo lubię, mój KWC, ale ostatnio na co dzień nie używałam nic na twarz (ostatnio = jakoś od maja hehe), więc zdążył się przeterminować.
Cienie do powiek... których nie używam od x czasu. W roku szkolnym wolę rano dłużej pospać, tym bardziej że malowanie się do przedszkola gdzie dzieci cię przytulają od samego wejścia to głupota i strata czasu ;)
1. Rival de Loop - fajne, ale w sumie niekoniecznie moje kolory.
2. Inglot - dla mnie zbyt intensywny i brokatowy.
3. Sensique, jakaś limitka chyba - nietrwały, osypywał się, kolor głupi, nie wiem po co go kupiłam :D
4. Gratis do tuszu z Grashki - bardzo fajny intensywny brąz, jednak na co dzień za mocny.
5. Alterra - bardzo fajne, trwałe, idealne na co dzień, nie zdążyłam zużyć.
6. Klasyczny mat z My Secret - polecam na bazę, ale przy paletce Sleeka stał się niepotrzebny.
7. Trio z Marizy - fajne do smoky eyes, ale czerń na co dzień u mnie odpada; nie zdążyłam zużyć.
Paletki z Marizy. Wszystkie przeterminowane :[ Bardzo je lubię i w miarę regularnie używałam (no, może prócz tej różowej :D), ale postanowiłam nie ryzykować z kosmetykami po terminie, tym bardziej że tak jak pisałam wcześniej, w sumie przestałam się "w tygodniu" malować. Nie wiem po co ich tyle nakupowałam :) Teraz zastanowię się dwa razy i prędzej kupię np jedną porządną paletkę Sleeka.
Od góry...
1. Żel na wypryski (?) z Ziaji - nie używałam bo nie potrzebuję, nie wiem po co kupiłam haha :D
2. Krem pod oczy Kozie mleko z Ziaji - lubię na noc, choć zdarzało się że podrażniał mi oczy (szczypały). Przyjemnie nawilżał.
3. Olejek (?) po depilacji, dodatek bodajże do plastrów z Joanny - stosowałam regularnie, ale od jakiegoś czasu nie był mi już potrzebny.
4. Olejek łopianowy do włosów, Green Pharmacy - jak stosowałam regularnie, zauważyłam trochę baby hair, ale że (jak wszystkiego) kosmetyków do włosów mam za dużo, nie zdążyłam go zużyć do końca :/
Tyle starczy na dziś może :o
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz