wtorek, 15 lipca 2014

Coś o książkach

Dwa tytułu jednego autora. Jedna książka czytana prawie pięć lat temu (stara "recenzja"), druga kilka dni temu ;)

Mark Haddon - Dziwny przypadek psa nocną porą

„To bardzo specyficzna powieść kryminalna. Detektywem i narratorem w jednej osobie jest Christopher Boone. Christopher ma piętnaście lat i cierpi na chorobę Aspergera, odmianę autyzmu. Zna się bardzo dobrze na matematyce, ale bardzo słabo na ludziach. Nigdy nie wypuścił się sam poza ulicę, przy której mieszka, lecz gdy odkrywa, że zamordowano psa sąsiadki, wyrusza w przerażającą podróż, która wywróci jego świat do góry nogami…”

Niesamowita książka, w której mnie – humanistkę – wciągnęły nawet rozdziały w całości poświęcone zagadkom matematyczno-logicznym. Dobrze, że są ludzie jak Mark Haddon, którzy nie boją się pisać książek na trudne tematy, często bardzo niesłusznie uważane za tematy tabu. Dobrze jest się dowiedzieć, że autystyczne dziecko to nie "koniec świata" dla jego opiekunów.
Ciekawa jestem, co dalej stało się z małym Christopherem i jego rodziną. Czy rodzice doszli do porozumienia, wybaczyli sobie, wrócili do siebie? Czy „dzielili się” dzieckiem na takiej zasadzie jak na ostatnich stronach książki… Jak ja nie lubię tego typu otwartych zakończeń ;)

Mark Haddon - Drobny kłopot

„George Hall, sześćdziesięcioletni emerytowany przedstawiciel brytyjskiej klasy średniej, jest w szczególnym momencie swojego życia. Zauważył na udzie zmianę skórną, która w jego hipochondrycznym umyśle staje się niemal wyrokiem śmierci. To dopiero pierwsza kostka domina katastrof. Żona ma płomienny romans ze znienawidzonym przez niego byłym współpracownikiem; córka chce ponownie wyjść za mąż - tym razem za prostackiego typka, który ma "łapy dusiciela"; syn Jamie jest zdeklarowanym gejem, jednak boi się zaprosić swego chłopaka na uroczystość weselną. W takiej sytuacji można tylko zwariować. Ale jak to zrobić z godnością...”

Dziwna książka i jak czytam o niej recenzje, to widzę że nie tylko ja odniosłam takie wrażenie ;) Z jednej strony mamy nudną powieść, niekończącą się historię, bez punktów kulminacyjnych czy ciekawych zwrotów akcji. Z drugiej jednak mamy ciekawe "filozoficzne" przemyślenia o życiu, okraszone niesamowitym, specyficznym poczuciem humoru. Ja jestem na tak, bo lubię taki sarkazm, lubię takie spojrzenie na rzeczywistość, lubię książki, które wywołują uśmiech na mojej twarzy i po których przeczytaniu śmieję się przez sen ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz