czwartek, 22 sierpnia 2013

Coś o książkach

 Janusz L. Wiśniewski, Irada Wownenko - Miłość oraz inne dysonanse
 
"Struna – ceniony krytyk muzyczny, Polak z niemieckim paszportem. Rozwiedziony, bez rodziny, bez nadziei. Kiedyś marzył o tym, ze zostanie muzykiem, kochał do szaleństwa, ale ani muzyka ani kobieta nie były mu wierne.
Anna – Rosjanka – żyje z dnia na dzień, w małżeństwie bez miłości. Chciała być aktorką, chciała mieć dzieci. Niestety, żadnego w tych marzeń nie udało jej się zrealizować.
Spotkali się przypadkowo, oboje samotni w Moskwie. Nie spodziewali się, że taka miłość w ogóle się zdarza. Niemożliwa, wbrew rozsądkowi, wbrew zasadom."

Panie Januszu, gdzie Pan jest?! :( Każda kolejna książka mojego ukochanego autora, którą czytam w ostatnim czasie, zniechęca mnie do Jego twórczości coraz bardziej (niedługo napiszę też kilka słów o "Na fejsie z moim synem"). To już nie ten Wiśniewski, którego pokochałam po "S@motności w sieci" i "Losie powtórzonym". To już nie ten autor, który pięknie opowiada o miłości, o tym uczuciu, które choć piękne, potrafi szybko się skończyć i doprowadzić człowieka do rozpaczy. "Miłość oraz inne dysonanse" to kolejna książka Wiśniewskiego, przez którą nie mogłam przebrnąć, która mnie wściekała i żenowała swoją treścią. A może to ja dojrzałam? Może już tego nie rozumiem, będąc w szczęśliwym związku i nie doświadczając nigdy w życiu takich uczuć jak bohaterzy? Nie wiem.
I nie wiem też czy jeszcze przeczytam jakąś kolejną powieść Wiśniewskiego. Na półce do przeczytania czeka jeszcze kilka opowiadań, esejów, wywiadów, ale nie mam ochoty po nie sięgać...

Izabela Sowa - Cierpkość wiśni
"Druga - po rewelacyjnym „Smaku świeżych malin” - powieść z „owocowej trylogii” Izabeli Sowy. Jej bohaterka i narratorka, Wiśnia (czyli Wisława), przekracza właśnie próg dorosłości - rozpoczyna studia na sławnym Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Życie żaka, jak wiadomo, łatwe nie jest: na uczelni rządzą sekretarki, profesorowie dusze mają sfrustrowane, a umysły zakręcone (ale jak!), pieniędzy na stypendia nie ma, tak samo miejsc w akademikach, a stancje, okazuje się, nie tylko pierwszą literę mają wspólną ze slumsami. Zatem czarna rozpacz? A skąd! Jest przecież przyjaźń, są kumple, jest miłość i jest życie - czasem - takie śmieszne..."

Pierwszą część owocowej trylogii czytałam już wcześniej, ale recenzja zaginęła ;)
Ogólnie panią Sowę uwielbiam, nie tylko przez zbieżność nazwisk :D, ale też przez lekki język i humor w Jej książkach. Fajnie tak przenieść się do uroczych lat 80. czy 90. i przeżywać z bohaterami rozterki ich młodości :) Choć problemy bohaterów "Cierpkości wiśni" wydawały mi się śmieszne i błahe, pomyślałam sobie, że ciekawe co by było gdybym to ja byłam taką typową studentką, gdybym nie zaczęła swojego dorosłego życia, pracy, samodzielnego mieszkania, tak szybko. Fajna książka, szybko i przyjemnie się czyta, na dobry sen :) Na półce czekają już kolejne.

Martha Grimes - Hotel Paradise
"Samotne jezioro, zarośnięte liliami wodnymi; niegdyś modny, obecnie podupadły kurort; opuszczony, tajemniczy dom; zmarła przed czterdziestu laty dziewczynka.
Zafascynowana tą śmiercią dwunastoletnia Emma Graham użyje wszelkich możliwych podstępów, by dowiedzieć się o niej wszystkiego. Pasję młodego detektywa podsyci jeszcze jedno nowe morderstwo...
Z czułą zadumą i przewrotnym poczuciem humoru Grimes maluje świat małomiasteczkowej Ameryki - krainę zapomnianych hoteli, piaszczystych dróg donikąd, zdziwaczałych staruszek mieszkających na strychu; krainę, w której wciąż kryje się wiele niespodzianek."

Matkoboska, co za gniot! Zachwyciłam się wcześniej tą autorką, a teraz po prostu nie wierzyłam w to co czytam :/ Straciłam na "Hotel Paradise" połowę wakacji; mało tego, zakończenie wcale nie doprowadziło do rozwiązania i wskazania, kto zabił! :/ Nie polecam nikomu, strata czasu i na dodatek wielki nerw na koniec. Nie wiem czy przeczytam coś jeszcze autorstwa Grimes, bardzo skutecznie mnie do siebie zniechęciła :(

Podsumowując, z tych trzech książek polecam "Cierpkość wiśni". Na resztę szkoda czasu (Wiśniewski, chlip chlip).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz