Być jak Deyna

"Rok 1977. Kazimierz Deyna strzela wspaniałego gola w meczu z Portugalią. Tego samego dnia rodzi się pierworodny syn Stefana. Mężczyzna uznaje to za znak, że malca czeka wielka piłkarska kariera i nadaje mu imię na cześć genialnego strzelca. Po kilku latach Kazik do upadłego trenuje pod okiem ojca, ale nie odnosi w futbolu sukcesów. Stefan uparcie jednak wierzy, że chłopcu przeznaczone jest w przyszłości miejsce w reprezentacji kraju. Oddaje go więc pod opiekę profesjonalnego trenera, ale i z jego pomocą Kazik nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Dorastający „następca Deyny” postanawia znaleźć w życiu własny cel..."
Fajny film :) Podobał się nam. My ogólnie lubimy klimat tamtych lat, ciuchy, muzykę, wszystko :D No i motyw piłki nożnej, także M. musiał to widzieć ;) Pewnie obejrzymy jeszcze nie raz.
Wielki Gatsby

"Stany Zjednoczone, rok 1922. Nick Carraway (Tobey Maguire) wynajmuje dom na Long Island niedaleko Nowego Jorku, gdzie chce zrobić karierę finansisty. W pobliżu mieszka jego kuzynka Daisy Buchanan (Carey Mulligan) z mężem Tomem (Joel Edgerton), kolegą Nicka z czasów studenckich. Podczas kolacji u Buchananów Carraway poznaje piękną zawodniczkę golfa, Jordan Baker (Elizabeth Debicki), i ku radości pani domu oboje wpadają sobie w oko. Któregoś dnia Nick dostaje kolejne zaproszenie: jego sąsiad, milioner Jay Gatsby (Leonardo DiCaprio), wyprawa jedno ze słynnych, wystawnych przyjęć. Gospodarz prosi Carrawaya, by ten zaaranżował jego randkę z Daisy, którą od lat skrycie kocha. Po jednej z nocy, która Daisy, Tom, Jordan, Nick i Gatsby spedzili w miescie, podczas powrotu do domy Daisy i Gatsby potrącają samochodem pewną kobietę – kochankę Toma – i uciekają z miejsca wypadku. Ten nieszczęśliwy wypadek zmienia dostatnie życie kilkorga mieszkańców Long Island w prawdziwy koszmar..."
Bardzo chciałam obejrzeć ten film w 3D i na dużym ekranie. Niestety w czasie gdy był on w kinach, mieliśmy niezły zapieprz w życiu i na kino czasu zabrakło. Obejrzeliśmy w domu, ale film i tak wywarł na nas wrażenie. M. znał fabułę bo "Wielki Gatsby" był Jego lekturą obowiązkową na studiach, a z kolei mnie historia zachwyciła. Jednak można opowiedzieć historię o miłości pięknie, bez kiczu. Film baaaardzo na plus - stroje, muzyka, efekty. Książka już zakupiona, czytam na dniach, tyle że po polsku ;)
Ofiary losu

"Willard Fillmore (Norm MacDonald) pracuje jako lokaj u starszej pani, która jest producentem ciasteczek. Ma dosyć wyzyskiwania i sknerstwa starszej pracodawczyni, więc postanawia zemścić się na niej, porywając jej ukochanego pieska. Wspólnie ze swoim przyjacielem Rustym (Dave Chappelle) przystępują do planu. Nie wszystko przebiega tak, jak to sobie zaplanowali. Pies okazuje się mądrzejszy od nich i po kilku minutach od uprowadzenia wraca do domu. Tymczasem porywacze cieszą się z udanego porwania i planują już co zrobią z milionem dolarów, które dostaną za pieska...."
Głupkowata komedia, którą obejrzeliśmy przez przypadek w tv :D Sceny w kostnicy obrzydliwe, ale ogólnie film spoko. Lubię takie amerykańskie komedie.
Pozdrawiam ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz