Uczę się od paru dni na zaległy egzamin. Ciężko mi idzie, bo to typowa pamięciówa :/
Ale spontanicznie znalazłam sobie sposób aby uczyło mi się przyjemniej.
Jestem wzrokowcem i kinestetykiem (beka, bo jako muzyk teoretycznie
powinnam być słuchowcem ;)), więc zawsze uczyłam się z kolorowych notatek. Ładnie sformatowanych, pozaznaczanych kolorowymi długopisami lub markerami.
A w weekend siadłam i zrobiłam sobie kozackie fiszki :) Podzieliłam pytania, odpowiedzi podrukowałam na kolorowych kartkach. Pytania do nich napisałam z drugiej strony już długopisem. Pozakreślałam dodatkowo najważniejsze hasła. Korzystając z laminarki w domu, zalaminowałam fiszki tak aby nie zniszczyły mi się za szybko. I codziennie wieczorem próbuję choć trochę zrozumieć 5-6 pytań (od niedzieli, także po dzisiejszym wieczorze mam nadzieję wiedzieć cokolwiek o minimum 15 pytaniach na 27 wszystkich).
Uważam że to fajny sposób na uprzyjemnienie sobie nudnego wkuwania, ponadto fiszki mogą się w takiej sytuacji jeszcze komuś przydać, nawet za kilka lat.
A w weekend siadłam i zrobiłam sobie kozackie fiszki :) Podzieliłam pytania, odpowiedzi podrukowałam na kolorowych kartkach. Pytania do nich napisałam z drugiej strony już długopisem. Pozakreślałam dodatkowo najważniejsze hasła. Korzystając z laminarki w domu, zalaminowałam fiszki tak aby nie zniszczyły mi się za szybko. I codziennie wieczorem próbuję choć trochę zrozumieć 5-6 pytań (od niedzieli, także po dzisiejszym wieczorze mam nadzieję wiedzieć cokolwiek o minimum 15 pytaniach na 27 wszystkich).
Uważam że to fajny sposób na uprzyjemnienie sobie nudnego wkuwania, ponadto fiszki mogą się w takiej sytuacji jeszcze komuś przydać, nawet za kilka lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz