wtorek, 5 lutego 2019

Londyn naszymi oczami, cz. 2

W piątek wstaliśmy po 8 i wybraliśmy się do lokalnej knajpki na english breakfast. Kolejne marzenie spełnione ;) 
 

Było pysznie! Objedliśmy się na maksa ;) Następnie mieliśmy w planie zobaczenie zmiany warty pod Buckingham Palace – choć byliśmy praktycznie na czas (godz. 11.00), nie udało nam się przepchać, ludzi ogrom, nie wiem od której musieli tam czekać, ale akurat tego dnia pogoda zachęcała ;) Odpuściliśmy więc i poszliśmy pochodzić po okolicy. Potem poszliśmy do Tate Modern, po drodze podziwiając z daleka London Eye.

Było przed 13 i miałam nadzieję, że Martynka kimnie choć chwilę i spokojnie obejrzymy wystawy. Bingo, zasnęła przed samym wejściem i obudziła się jak już wychodziliśmy ;)
Picasso, Dali, Abakanowicz, Warhol i przede wszystkim mój ukochany Monet – niesamowite przeżycie dla mnie ;)

Aż miałam łzy w oczach! I to wszystko za darmo :) Nie zobaczyliśmy wszystkich wystaw oczywiście, to chyba niemożliwe na jeden raz, no ale przynajmniej będziemy mieli po co wracać ;)

 
Po Tate spotkaliśmy się z naszą koleżanką na Oxford Street i poszaleliśmy w Primarku ;) Samo Oxford nie dla nas – ogromna ilość ludzi, z wózkiem i zakupami nie czuliśmy się tam za dobrze, więc ewakuacja „do domu”, co i tak potrwało trochę czasu ;) Zrobiliśmy zakupy na wieczór
i wróciliśmy do hotelu – było już dobrze po 20tej. Ok. 22 M. z Cecylią ruszyli na imprezę, a mnie Martynka poprosiła o zgaszenie światła i zasnęła w sekundę, a ja zaraz za nią ;)


Wariaci wrócili o 4, a już po 8 w sobotę wstawaliśmy.
CDN ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz