czwartek, 28 kwietnia 2016

Diy cotton balls

Wreszcie wszystkie skończyłam i mogę pokazać :)

Robiłam bazując na tym filmiku:

Potrzebne:

balony "wodne", polecam kupić z pompką i zapas, bo nie wszystkie się ładnie (okrągło) pompują
http://allegro.pl/balony-wodne-45-pompka-smigus-dyngus-wielkanoc-i6118052577.html
pojemnik z wodą, patyczek (szaszłykówka)
dobry klej (ja miałam wikol)
nitka - kordonek
http://allegro.pl/kordonek-karat-8-ariadna-55-kolorow-szybko-i6129146720.html
lampki choinkowe na baterie, i baterie :)
http://allegro.pl/lampki-choinkowe-na-choinke-baterie-20led-bialy-z-i6041017167.html
nożyczki
wieszak
igła
pistolet z klejem (opcjonalnie)

Jak robimy?

W pojemniku, za pomocą patyczka, łączymy wodę z klejem. Ja łączyłam mniej więcej w proporcji 1:1.
Baloniki pompujemy pilnując aby miały okrągły kształt, nie jajowaty ;) U mnie było tak, że baloniki w określonych kolorach lepiej zachowywały kształt, na pewno niebieskie były super, innych już teraz nie pamiętam.
Szykujemy nitkę. Końcówkę moczymy w wodzie z klejem i następnie obwijamy balonik dookoła nitką - widać na filmiku w jaki sposób. Mi taki jeden kordonek z aukcji starczał na 3-4 kule. Wszystko zależy od tego, jak "gęstą" kulkę chce się uzyskać.
Po obwinięciu balonika końcówkę nitki wplatamy w kulę. Następnie moczymy balonik w wodzie z klejem, tak aby cała nitka dobrze nasiąkła. Następnie ostrożnie wyciskamy nadmiar wody z kuli. Balonik wieszamy na wieszaku, zostawiamy na kilka(naście) godzin, do wyschnięcia.
Po wyschnięciu ostrożnie przebijamy balonik igłą i wyciągamy ze środka kuli.

Gdy mamy już wszystkie kule gotowe, nakładamy je na sznur z lampkami. Moje kule bardzo lubiły spadać ;), dlatego miejsca, w których je "nawlekłam" na lampki zabezpieczyłam pistoletem na klej.
Jestem bardzo zadowolona z efektu :) I mam ochotę na więcej :D Po takiej ilości kulek (ponad 60) już wiem jak je robić żeby wychodziły okrąglutkie itd., widzę że te pierwsze wyglądają o wiele gorzej niż ostatnie ;)

W salonie.

W kuchni.

I Martynkowe, które póki co wraz z Jej zdjęciami cieszą nasze oczy w przedpokoju.
 I przy okazji pierwsze filcowe gwiazdki do Martynkowej girlandy.
 (mistrz drugiego planu)
:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz