W sumie ciężko cokolwiek sensownego napisać o tym filmie, jedynie tyle, że obracając się w rapowym środowisku, warto znać ;) Teraz, po latach, raczej śmieszy niż zmusza do refleksji.
„Życie Gru owładniętego żądzą kradzieży Księżyca zmienią trzy urocze sierotki.”
Za namową naszej pingerowej Marleyki postanowiliśmy wreszcie sprawdzić, o co chodzi z tymi Minionkami ;-) I choć podobno to najsłabsza część, mi się podobała. M. trochę mniej i teraz nie chce ze mną obejrzeć innych minionkowych bajek haha. Niekoniecznie dla dzieci ;)
Ziarno prawdy

„W Sandomierzu dochodzi do tajemniczej zbrodni. Stróże prawa pod wodzą Teodora Szackiego rozwiązują zagadkę morderstwa.”

„W Sandomierzu dochodzi do tajemniczej zbrodni. Stróże prawa pod wodzą Teodora Szackiego rozwiązują zagadkę morderstwa.”
Film na podstawie książki Miłoszewskiego o tym samym tytule. Więckiewicz jako Szacki – no ok., lubię, dobry aktor, chociaż w moich wyobrażeniach ten główny bohater wyglądał całkiem inaczej. Jak (prawie) zawsze, ekranizacja gorsza od oryginału. Ale można obejrzeć, aczkolwiek M. narzekał że nie rozumie połowy wątków, bo wszystko na maksa poskracane (w przeciwieństwie do mnie nie czytał książki).
Król życia

„Edward jest najeżony, zaimpregnowany na otaczający go świat. Wszystko go denerwuje. Jakby chodził ciągle w za ciasnych butach. Złośliwy dla żony, niecierpliwy dla córki, prawie nie ma czasu dla swego starego ojca. Któregoś dnia ulega groźnemu wypadkowi. W wyniku niespodziewanych zdarzeń porzuca swoje dotychczasowe życie, by na nowo odkryć żonę, córkę i otaczający go świat. Zaczyna być szczęśliwy i dostrzegać ludzi i rzeczy, które przecież ciągle go otaczały. Podobno szczęście jest zaraźliwe na odległość 800 metrów. Na to wygląda, bo główny bohater roztacza taką pozytywną aurę. Edward nigdzie nie wyjeżdża, nie ucieka w podróż dookoła świata, nie jedzie do Amazonii. Mieszka w tym samym mieszkaniu, chodzi tym samym chodnikiem, spotyka tych samych ludzi, ale wszystko jest inne.”

„Edward jest najeżony, zaimpregnowany na otaczający go świat. Wszystko go denerwuje. Jakby chodził ciągle w za ciasnych butach. Złośliwy dla żony, niecierpliwy dla córki, prawie nie ma czasu dla swego starego ojca. Któregoś dnia ulega groźnemu wypadkowi. W wyniku niespodziewanych zdarzeń porzuca swoje dotychczasowe życie, by na nowo odkryć żonę, córkę i otaczający go świat. Zaczyna być szczęśliwy i dostrzegać ludzi i rzeczy, które przecież ciągle go otaczały. Podobno szczęście jest zaraźliwe na odległość 800 metrów. Na to wygląda, bo główny bohater roztacza taką pozytywną aurę. Edward nigdzie nie wyjeżdża, nie ucieka w podróż dookoła świata, nie jedzie do Amazonii. Mieszka w tym samym mieszkaniu, chodzi tym samym chodnikiem, spotyka tych samych ludzi, ale wszystko jest inne.”
Znowu Więckiewicz w głównej roli. Film, który chyba przeszedł trochę bez echa. I w sumie rozumiem, bo chociaż porusza ciekawy wątek, to jest zrobiony jakby bez polotu. Zakończenie? Albo jestem za głupia, albo jest po prostu słabe. Całość warto obejrzeć, dla refleksji nad swoim życiem, ale brakowało mi czegoś „wow”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz