Wittgenstein
„"Wittgenstein" to dla Dereka Jarmana próba zajrzenia w głąb umysłu XX-wiecznego wiedeńskiego filozofa. Ten wybitny, brytyjski reżyser po raz kolejny łączy historię ze współczesnością. Dzięki temu tworzy kolejną niepowtarzalną biografię. Historia życia Wittgensteina opowiedziana jest poprzez serię tableaux prezentowanych na czarnym tle. Wydarzenia ustawiono chronologicznie. Dzieciństwo, przelotny portret jego arystokratycznej rodziny (np. braci-samobójców) i rozwijających się pierwszych pytań na temat świata. Później zaczynają się filozoficzne rozważania, kontakty z intelektualistami czy drażliwe, ale trwałe związki z jego wczesnym mentorem Bertrandem Russellem i antagonistą Johnem Maynardem Keynesem.”
"Wittgenstein" to film (teatr? dokument?), który obejrzeliśmy z powodu przygotowań na zajęcia na uczelnię. To znaczy - M. obejrzał. Ja zasnęłam :D Film nudny, bez akcji (logiczne), no nie dla mnie. On obejrzał, ale też bez zachwytów. Jedyne czego się dowiedzieliśmy to to, że Wittgenstein był gejem :P Nie sięgnę więcej po tego typu produkcje.
Fala
"Wittgenstein" to film (teatr? dokument?), który obejrzeliśmy z powodu przygotowań na zajęcia na uczelnię. To znaczy - M. obejrzał. Ja zasnęłam :D Film nudny, bez akcji (logiczne), no nie dla mnie. On obejrzał, ale też bez zachwytów. Jedyne czego się dowiedzieliśmy to to, że Wittgenstein był gejem :P Nie sięgnę więcej po tego typu produkcje.
Fala
„Nauczyciel historii, chcąc wyjaśnić swoim uczniom niebezpieczeństwa płynące z nazizmu, przeprowadza eksperyment, który wymyka się spod kontroli.”
Film ten poleciła M. jedna z niemieckich nauczycielek podczas ostatniej wymiany, w której uczestniczył. Początkowo drażnił mnie niemiecki język (nienawidzę), ale potem przestałam zwracać na to uwagę. Film bardzo wciągający i interesujący, skłaniający do refleksji. Zakończenie łatwo można było przewidzieć, ale nie oczekiwałam innego, takie "powinno być". Uważam że to świetny film dla osób pracujących z młodzieżą, ale też dla samych dzieciaków w wieku gimnazjum-liceum. Bardzo dobry obraz o tym, jak niewiele trzeba, żeby ze świetnego pomysłu, projektu zrobić tragedię. O tym, że aby zostać dobrym nauczycielem, nie wystarczą "dobre chęci", liczy się też wiedza i doświadczenie. Film potwierdzający moje zdanie o studiach pedagogicznych w Polsce, ale to tak na marginesie, bez sensu się rozpisywać o czymś, co jest jasne i oczywiste. Polecam bardzo.
Film ten poleciła M. jedna z niemieckich nauczycielek podczas ostatniej wymiany, w której uczestniczył. Początkowo drażnił mnie niemiecki język (nienawidzę), ale potem przestałam zwracać na to uwagę. Film bardzo wciągający i interesujący, skłaniający do refleksji. Zakończenie łatwo można było przewidzieć, ale nie oczekiwałam innego, takie "powinno być". Uważam że to świetny film dla osób pracujących z młodzieżą, ale też dla samych dzieciaków w wieku gimnazjum-liceum. Bardzo dobry obraz o tym, jak niewiele trzeba, żeby ze świetnego pomysłu, projektu zrobić tragedię. O tym, że aby zostać dobrym nauczycielem, nie wystarczą "dobre chęci", liczy się też wiedza i doświadczenie. Film potwierdzający moje zdanie o studiach pedagogicznych w Polsce, ale to tak na marginesie, bez sensu się rozpisywać o czymś, co jest jasne i oczywiste. Polecam bardzo.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz