sobota, 8 listopada 2014

Coś o książkach

Fannie Flag - Wciąż o tobie śnię
„Ukończyła szkołę wdzięku z najlepszym wynikiem, umie złożyć ozdobną serwetkę na ponad czterdzieści osiem sposobów, potrafi też z wdziękiem wejść do pokoju i z gracją z niego wyjść, ale całe to wyrafinowanie nie na wiele jej się zda w obecnej sytuacji. Od pięciu lat, od czasu śmierci legendarnej Hazel Whisenknott, założycielki i motoru napędowego Red Mountain Realty, interesy kuleją coraz bardziej, a przyszłość wcale nie wygląda różowo. Kiedy sytuacja wydaje się naprawdę beznadziejna, Maggie wpada na znakomity pomysł, jak temu zaradzić. Kiedy zaczyna ten plan realizować, poznajemy otaczające ją barwne postacie. Zdaniem Brendy Peoples, jej najlepszej przyjaciółki i współpracowniczki, Maggie prowadzi beztroskie życie: jest szczupła, nie musi się martwić o figurę ani przejmować tym, że opiekun z programu odchudzającego przyłapie ją w ciastkarni. Ethel Clipp, wiekowa, gderliwa i fioletowowłosa sekretarka Red Mountain Realty, wysoko ceni Maggie, natomiast szczerze nie znosi niejakiej Babs Bingington, zwanej "Bestią z Birmingham" – pozbawionej skrupułów właścicielki konkurencyjnej agencji, która wprost nienawidzi Maggie i za wszelką cenę chciałaby ją wygryźć z branży. Przeszłość Miss Alabamy skrywa rozdzierające serce tajemnice, ale dziwnym zbiegiem okoliczności Maggie odkrywa, że praktycznie każdy wokół niej, żywy czy martwy, ma swoje sekrety. "Wciąż o tobie śnię" to cudowna książka, na którą składają się – w równych proporcjach – urok amerykańskiego Południa, opowieść kryminalna i to charakterystyczne połączenie komizmu i staroświeckiej mądrości, jakiego oczekujemy po jedynej i niepowtarzalnej Fannie Flagg.”

Stara, dobra Fannie Flagg ;-) I jak zawsze u niej sielskość wypływająca z każdej strony. Choć muszę przyznać, że akurat tę pozycję trochę męczyłam, nużyła mnie bardzo – tak mniej więcej do połowy, z racji tego że w opisywanej historii było bardzo mało akcji, za to bardzo dużo odniesień do przeszłości. Nie da się ukryć, że autorka ciut zraziła mnie do siebie tą pozycją, no ale wiem że taki ma styl. Być może w złym momencie trafiłam na tę książkę.
Niemniej jednak zakończenie napawa optymizmem, generalnie można było je przewidzieć – stąd też problem z nużącą treścią powieści. Książka idealna na życiowy dołek, podbudowuje, daje nadzieję, wywołuje uśmiech na twarzy.

Izabela Sowa - Herbatniki z jagodami
 
„Bohaterka powieści zamykającej owocową trylogię Izabeli Sowy przekroczyła już trzydziestkę. Jest pracowniczką ogromnej międzynarodowej FIRMY, kochającej tylko samice i samców alfa (czyli bezwzględne, agresywne wyścigowce). Jagoda nie ma żadnej z wymienionych cech, toteż marzy jej się dotrwanie do emerytury w roli jednego z tysięcy trybików korporacyjnej machiny W kraju, w którym kobiety z dwoma fakultetami i znajomością trzech języków uważa się za przeedukowane (czytaj niepotrzebne), nie można przecież pozwolić sobie na grymasy. Jagoda traci jednak swoje miejsce przy biurku oddzielonym od innych plastikową ścianką. Postanawia wyjechać do rodzinnego miasteczka. Klęska? Niekoniecznie. Życie na prowincji może być bardziej ekscytujące niż w dużym mieście. Ostatecznie wszystko bowiem zależy od ludzi.”

Lubię styl tej autorki, genialnie opisuje polską rzeczywistość, z humorem. Książka lekka i przyjemna, idealna na wieczorne chwile, dla odstresowania po pracy. Idealnie ujmuje to, co naprawdę powinno być ważne w życiu.

Generalnie obie książki raczej polecam, lekkie i przyjemne lektury. Nie są to powieści, które będzie się czytać z zapartym tchem, zarywając noce, ale mają w sobie to „coś”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz