Jeśli zostały Wam jeszcze po świętach pierniczki, na które nie możecie już patrzeć, mam dla Was ekstra przepis ;) Pochodzi od naszej http://adrijah.pinger.pl/, a bazuje na przepisie na krem speculoos z Moich Wypieków :)
Poniżej moja wersja :)
Składniki (podaję oryginalne proporcje; ja robiłam z 200g pierniczków i wyszły mi 3 słoiczki obiadowe z hippa kremu):
150g pierniczków
Poniżej moja wersja :)
Składniki (podaję oryginalne proporcje; ja robiłam z 200g pierniczków i wyszły mi 3 słoiczki obiadowe z hippa kremu):
150g pierniczków
60g miodu
30g cukru trzcinowego
100ml mleka
50ml oleju kokosowego, lekko podgrzanego
90g gorzkiej czekolady, posiekanej
Przygotowanie:
Pierniczki wykładamy na blachę, podpiekamy w temperaturze 150 stopni przez ok. 10 minut. Wyjmujemy, miksujemy/blendujemy na pył.
W czasie, gdy ciastka się podpiekają, umieszczamy w garnuszku miód, cukier trzcinowy i mleko. Podgrzewamy do rozpuszczenia się miodu i cukru, mieszamy.
Gorący płyn miksujemy z pierniczkami na pastę.
Posiekaną czekoladę umieszczamy w miseczce, zalewamy gorącą pastą, wymieszamy do rozpuszczenia się czekolady. Na koniec dodajemy (podgrzany) olej kokosowy, mieszamy.
Przekładamy do wyparzonych słoiczków (u mnie po obiadkach Martynki).
Krem podobno może stać 2 tygodnie. Ja mój robiłam bodajże w czwartek przed świętami i skończyłam dziś rano. Jest idealny do naleśników, pancakes czy na bułkę :)
Sorki za brak lepszych zdjęć, ale przypomniało mi się że nie zrobiłam dziś, jak już kończyłam moją bułę :D
30g cukru trzcinowego
100ml mleka
50ml oleju kokosowego, lekko podgrzanego
90g gorzkiej czekolady, posiekanej
Przygotowanie:
Pierniczki wykładamy na blachę, podpiekamy w temperaturze 150 stopni przez ok. 10 minut. Wyjmujemy, miksujemy/blendujemy na pył.
W czasie, gdy ciastka się podpiekają, umieszczamy w garnuszku miód, cukier trzcinowy i mleko. Podgrzewamy do rozpuszczenia się miodu i cukru, mieszamy.
Gorący płyn miksujemy z pierniczkami na pastę.
Posiekaną czekoladę umieszczamy w miseczce, zalewamy gorącą pastą, wymieszamy do rozpuszczenia się czekolady. Na koniec dodajemy (podgrzany) olej kokosowy, mieszamy.
Przekładamy do wyparzonych słoiczków (u mnie po obiadkach Martynki).
Krem podobno może stać 2 tygodnie. Ja mój robiłam bodajże w czwartek przed świętami i skończyłam dziś rano. Jest idealny do naleśników, pancakes czy na bułkę :)
Sorki za brak lepszych zdjęć, ale przypomniało mi się że nie zrobiłam dziś, jak już kończyłam moją bułę :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz