Od kilku lat mam problem z kalendarzem. Żaden mi nie pasuje. W każdym mam trochę pustych miejsc; z drugiej strony, brak miejsca na takie a nie inne zapiski.
Jakiś czas temu wpadłam na necie na hasło "bujo" - od bullet journal. Poczytałam i przepadłam. To jest to! "Kalendarz" dla mnie :) Z niecierpliwością czekałam do stycznia, aby wypróbować ten sposób planowania swojego czasu. Postanowiłam sobie dać czas do wakacji - na sprawdzenie czy "to jest to", i ewentualnie od września kupiłabym kalendarz (tak jak wracam do pracy, czyli kalendarz "nauczycielski"). Po paru dniach już wiem, że raczej zostanę przy planowaniu w bujo.
O co chodzi, możecie poczytać na przykład tutaj:
http://www.d8factory.pl/2016/06/bullet-journal-co-to-jest.html
Ja generalnie nie do końca stosuję się do wszystkich "zasad". Ale w sumie w tym rzecz, żeby stworzyć planner pod siebie, zawrzeć w nim to co najbardziej potrzebujemy i ewentualnie na bieżąco modyfikować kolejne strony.
Mój bujo założyłam w zeszycie w kropki ze strony memo-book.pl, jestem bardzo zadowolona z jakości, ceny i rozmiaru :) Dziękuję Daga za linka :*
Jakiś czas temu wpadłam na necie na hasło "bujo" - od bullet journal. Poczytałam i przepadłam. To jest to! "Kalendarz" dla mnie :) Z niecierpliwością czekałam do stycznia, aby wypróbować ten sposób planowania swojego czasu. Postanowiłam sobie dać czas do wakacji - na sprawdzenie czy "to jest to", i ewentualnie od września kupiłabym kalendarz (tak jak wracam do pracy, czyli kalendarz "nauczycielski"). Po paru dniach już wiem, że raczej zostanę przy planowaniu w bujo.
O co chodzi, możecie poczytać na przykład tutaj:
http://www.d8factory.pl/2016/06/bullet-journal-co-to-jest.html
Ja generalnie nie do końca stosuję się do wszystkich "zasad". Ale w sumie w tym rzecz, żeby stworzyć planner pod siebie, zawrzeć w nim to co najbardziej potrzebujemy i ewentualnie na bieżąco modyfikować kolejne strony.
Mój bujo założyłam w zeszycie w kropki ze strony memo-book.pl, jestem bardzo zadowolona z jakości, ceny i rozmiaru :) Dziękuję Daga za linka :*
Zauważyłam że użytkownicy bujo piszą w swoich zeszytach czarnymi cienkopisami, ja preferuję zwykły niebieski długopis, ale trochę koloru też dodałam ;) Cienkopisy kupione za niecałe 2zł za sztukę :D
I kilka stron z mojego notesu. Zdjęcia robiłam kilka dni temu, cały czas coś uzupełniam ;) No i nie dla mnie rysowanie w kalendarzu i takie sprawy :D U mnie ma być praktycznie i raczej dość minimalistycznie, przejrzyście.
Spis treści.
Spis treści.
Rozpiska na cały rok, gdzie zaznaczam jakieś dalsze wydarzenia (Martynka - kolor różowy, ja - zielony, związane z M. - szary, inne - niebieski), urodziny, święta, chcę też tu zaznaczać np soczewki i okres ;)
Harmonogram sprzątania, który cały czas jeszcze uzupełniam. Generalnie nie mam ostatnio problemów z ogarnianiem chaty na bieżąco (dla dziecka wszystko ;)), ale wiem że ten harmonogram i wdrożenie pewnych stałych nawyków przyda nam się od września. Póki co sprzątam ja, ale w wakacje będę chciała aby M. przejął część obowiązków; póki co Mu odpuszczam bo bez sensu żeby styrany po pracy jeszcze martwił się np odkurzaniem, skoro ja jestem cały dzień w domu ;) Dodatkowo ołówkiem planuję zaznaczać daty przy niektórych czynnościach (np zmiana pościeli) - tak aby faktycznie wykonywać je regularnie.
Kilka stron z tzw "kolekcjami" ;) Wszystkie jakie póki co mam, można
zobaczyć w spisie treści. Teraz już wiem że na pewno chcę dorobić stronę
z tym co mam w zamrażarce (+ kiedy zamrożone), a także drugą z rzeczami
do oddania (w sensie, po Martynce /typu wanienka/ i z domu /np talerze i
kubki/ - planuję do domu samotnej matki ale muszę się jeszcze
zorientować w temacie). Zastanawiam się jeszcze, czy nie przenieść
miesięcznych postanowień z pingera do kalendarza. I czy nie zrobić sobie
listy z moimi "projektami diy" (a także z tym co chciałabym w związku z
nimi zakupić), bo się nie mogę zebrać do kupy ;)
Akurat seriale zaczęłam sobie zaznaczać w jeszcze inny sposób, bo czasem
z M. się gubimy na którym jesteśmy odcinku, jak mamy kilka dni przerwy:
A tu np rozpiska z korkami i płatnościami za nie (bo jakoś tak wyszło,
że z każdym rozliczam się w inny sposób, różne stawki, idzie się pogubić
jak nie zapiszę, a miewam nieogarniętych rodziców i czasem muszę się
przypomnieć ;)). Obok ciśnienie, które obiecuję sobie sprawdzać 2x
dziennie, jak tylko jutro wezmę od Rodziców ciśnieniomierz.
Rozkład stycznia, gdzie uzupełniam najważniejsze wydarzenia, żeby np nie
zapisać Martynki na rehabilitację w dzień kiedy ma wizytę u lekarza.
Jak widać, w trakcie rysowania kwadratów piłam bardzo dobre wino ;)
A tu planowanie obiadów w toku (bo mam z tym problem ostatnio) i tzw "habit tracker", na razie nie jest za dobrze :P Haha
I przykładowy aktualny tydzień. Póki co lepiej z planowaniem, gorzej z realizacją, Jezu jak ja się rozleniwiłam :P
Ja póki co jestem mega podjarana taką formą "kalendarza"; za jakiś czas napiszę jak się to u mnie sprawdza i co zmodyfikowałam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz