Jak zwykle mam zaległości :P Przedostatni wpis o zeszłorocznych książkach ;)
19. Henning Mankell - Mężczyzna, który się uśmiechał

"Kurt Wallander zastrzelił na służbie człowieka. Z tego powodu popada w depresję i pogrąża się w alkoholizmie. Od ponad roku jest na urlopie i wszystko wskazuje na to, że jego odejście z policji jest tylko kwestią czasu. Właśnie wtedy z prośbą o pomoc zwraca się do niego Sten Torstensson - znajomy prawnik, podejrzewający, że wypadek samochodowy, w którym zginął jego ojciec, doradca finansowy, był w istocie starannie zaplanowanym morderstwem. Po pierwsze, ojciec nigdy nie jechałby szybko we mgle; po drugie, jakiś czas temu w jego zachowaniu zaszła niepokojąca zmiana. Kilka dni później Sten zostaje zastrzelony w swoim biurze. Wallander rozpoczyna kolejne śledztwo."
Kurcze, ile ja męczyłam tę książkę. Niby Mankell, niby kryminał, ale taaak nuuudny i taaak rozlaaazły… W zasadzie od początku wiadomo kto zabił. I takie krążenie we mgle przez pół książki :/ Zraziłam się do autora bardzo.
20. Janusz L. Wiśniewski - I odpuść nam nasze...

"W październiku 1991 Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Andrzej Zaucha, popularny piosenkarz i muzyk, zginął zastrzelony pod krakowskim Teatrem STU. Jego towarzyszka Zuzanna Leśniak umiera w chwilę potem w karetce pogotowia. Strzelał mąż Zuzanny.
Zabójstwo genialnego polskiego muzyka jazzowego stało się inspiracją do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak miłość może doprowadzić do zbrodni. Książka Janusza Leona Wiśniewskiego to opowieść, jak silne mogą być emocje i do czego może się posunąć zraniony człowiek."
I znowu mój kochany Wiśniewski mnie zawiódł. Szczerze mówiąc, jak teraz po paru tygodniach od przeczytania tej książki mam o niej napisać kilka zdań, mam w głowie pustkę. Jak nigdy. No nie polecam, szkoda czasu.
21. Joanna Glogaza - Slow life: Zwolnij i zacznij żyć

"Bywasz tak zamyślona, że wrzucasz pudełko po jogurcie do zlewu, a łyżeczkę do kosza?
Odpoczywasz z poczuciem winy, że w kolejce czeka mnóstwo zadań?
Znów łapiesz się na tym, że zamiast sprawnie wykonywać zadania, surfujesz po sieci?
Kiedy ostatnio byłaś na randce z samą sobą?
W codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wszystko jest tymczasowe, a kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie. Wyobraź sobie, że masz czas na odpoczynek, na spacer, pogłaskanie kota, popołudniową wycieczkę. Że możesz sobie pozwolić na przerwę i wolny dzień. Nie odkładaj życia na potem. Planuj odpoczynek. Wyznaczaj priorytety. Próbuj nowych rzeczy. Znajdź czas na codzienne rytuały. Życie we własnym tempie jest sztuką. Zacznij stawiać pierwsze kroki."
To druga książka (po „Slow fashion”) blogerki Style Digger, którą przeczytałam. I znowu mam mieszane uczucia ;) Z jednej strony, bardzo fajnie mi się ją czytało, jest napisana bardzo „przystępnym” językiem; z drugiej, zawiera takie banały i klasyki… no to wszystko się tak naprawdę wie „z życia”. Także dobrze jest sobie przeczytać taką książkę dla uporządkowania własnych myśli, dla przemyślenia tego, jak wygląda nasze życie. Ale żeby to była moja biblia, wyrocznia – no nie ;)
22. Jonas Jonasson - Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
19. Henning Mankell - Mężczyzna, który się uśmiechał
"Kurt Wallander zastrzelił na służbie człowieka. Z tego powodu popada w depresję i pogrąża się w alkoholizmie. Od ponad roku jest na urlopie i wszystko wskazuje na to, że jego odejście z policji jest tylko kwestią czasu. Właśnie wtedy z prośbą o pomoc zwraca się do niego Sten Torstensson - znajomy prawnik, podejrzewający, że wypadek samochodowy, w którym zginął jego ojciec, doradca finansowy, był w istocie starannie zaplanowanym morderstwem. Po pierwsze, ojciec nigdy nie jechałby szybko we mgle; po drugie, jakiś czas temu w jego zachowaniu zaszła niepokojąca zmiana. Kilka dni później Sten zostaje zastrzelony w swoim biurze. Wallander rozpoczyna kolejne śledztwo."
Kurcze, ile ja męczyłam tę książkę. Niby Mankell, niby kryminał, ale taaak nuuudny i taaak rozlaaazły… W zasadzie od początku wiadomo kto zabił. I takie krążenie we mgle przez pół książki :/ Zraziłam się do autora bardzo.
20. Janusz L. Wiśniewski - I odpuść nam nasze...
"W październiku 1991 Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Andrzej Zaucha, popularny piosenkarz i muzyk, zginął zastrzelony pod krakowskim Teatrem STU. Jego towarzyszka Zuzanna Leśniak umiera w chwilę potem w karetce pogotowia. Strzelał mąż Zuzanny.
Zabójstwo genialnego polskiego muzyka jazzowego stało się inspiracją do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak miłość może doprowadzić do zbrodni. Książka Janusza Leona Wiśniewskiego to opowieść, jak silne mogą być emocje i do czego może się posunąć zraniony człowiek."
I znowu mój kochany Wiśniewski mnie zawiódł. Szczerze mówiąc, jak teraz po paru tygodniach od przeczytania tej książki mam o niej napisać kilka zdań, mam w głowie pustkę. Jak nigdy. No nie polecam, szkoda czasu.
21. Joanna Glogaza - Slow life: Zwolnij i zacznij żyć
"Bywasz tak zamyślona, że wrzucasz pudełko po jogurcie do zlewu, a łyżeczkę do kosza?
Odpoczywasz z poczuciem winy, że w kolejce czeka mnóstwo zadań?
Znów łapiesz się na tym, że zamiast sprawnie wykonywać zadania, surfujesz po sieci?
Kiedy ostatnio byłaś na randce z samą sobą?
W codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wszystko jest tymczasowe, a kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie. Wyobraź sobie, że masz czas na odpoczynek, na spacer, pogłaskanie kota, popołudniową wycieczkę. Że możesz sobie pozwolić na przerwę i wolny dzień. Nie odkładaj życia na potem. Planuj odpoczynek. Wyznaczaj priorytety. Próbuj nowych rzeczy. Znajdź czas na codzienne rytuały. Życie we własnym tempie jest sztuką. Zacznij stawiać pierwsze kroki."
To druga książka (po „Slow fashion”) blogerki Style Digger, którą przeczytałam. I znowu mam mieszane uczucia ;) Z jednej strony, bardzo fajnie mi się ją czytało, jest napisana bardzo „przystępnym” językiem; z drugiej, zawiera takie banały i klasyki… no to wszystko się tak naprawdę wie „z życia”. Także dobrze jest sobie przeczytać taką książkę dla uporządkowania własnych myśli, dla przemyślenia tego, jak wygląda nasze życie. Ale żeby to była moja biblia, wyrocznia – no nie ;)
22. Jonas Jonasson - Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
„Setne urodziny, huczna impreza w domu spokojnej starości i Allan, jubilat, który wyskakuje przez okno. Mężczyzna rusza w ostatnią życiową podróż. Na dworcu staje się właścicielem pewnej walizki i od tej pory zostaje poszukiwanym. Przemierza Szwecję, zdobywa przyjaciół i ukrywa się przed prokuraturą, która z czasem chce go oskarżyć o potrójne morderstwo. Snuje także opowieść o swojej przeszłości – okazuje się, że jego stuletnie życie było równie absurdalne, co sama ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości.”
Jedna z absolutnie najlepszych książek, jakie przeczytałam! Wciągnęłam w kilka chwil dosłownie, a z drugiej strony aż nie chciałam kończyć. M. też się bardzo podobała. W książce przeplata się teraźniejszość z rozdziałami o przeszłości głównego bohatera. I tak jak teraźniejszość jest mega wciągająca i ciekawa, tak przeszłość na maksa śmieszna i absurdalna - no nie wiadomo co lepsze :) Bardzo polecam Wam tę książkę, szczególnie na jakiś smutniejszy wieczór ;) Na jej podstawie powstał film, oglądaliśmy, naszym zdaniem książka o wieeele lepsza :)
Jedna z absolutnie najlepszych książek, jakie przeczytałam! Wciągnęłam w kilka chwil dosłownie, a z drugiej strony aż nie chciałam kończyć. M. też się bardzo podobała. W książce przeplata się teraźniejszość z rozdziałami o przeszłości głównego bohatera. I tak jak teraźniejszość jest mega wciągająca i ciekawa, tak przeszłość na maksa śmieszna i absurdalna - no nie wiadomo co lepsze :) Bardzo polecam Wam tę książkę, szczególnie na jakiś smutniejszy wieczór ;) Na jej podstawie powstał film, oglądaliśmy, naszym zdaniem książka o wieeele lepsza :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz