niedziela, 12 czerwca 2016

Coś o książkach

10. Jodi Picoult - Przemiana
„Gdyby twoja córka potrzebowała nowego serca, a jedynym dawcą mógł być morderca, co byś zrobiła? Porywająca opowieść o istocie odkupienia, sprawiedliwości i miłości.
June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, przed którą rozciągała się perspektywa wielu lat radosnego rodzinnego życia. W jednej chwili jej świat się zawalił, zamieniając życie w nieustanne oczekiwanie – na zabliźnienie ran, na dopełnienie sprawiedliwości, na cud.
Shay Bourne ma wkrótce umrzeć. Nie znalazł nigdy swojego miejsca na ziemi, nie ma już nic do zaoferowania światu. W pewnym momencie staje przed szansą odkupienia swoich win i błędów. Aby tak się stało, Claire Nealon, córka June, musi przyjąć od niego bardzo szczególny dar.
Michael Wright zdecydował się poświęcić życie Bogu. Kiedy jednak osobiście poznaje Shaya Bourne’a, zostaje zmuszony do zakwestionowania założeń swojej religii, spojrzenia w innych kategoriach na pojęcie dobra i zła. I na samego siebie.”

Kolejna bardzo dobra książka Jodi Picoult, jednej z moich ulubionych autorek. Jak zwykle mamy trudny problem, tu etyczny, pokazywany z punktu widzenia kilku głównych bohaterów. Cóż, nie chciałabym być na miejscu którejkolwiek z osób. Bardzo polecam.

11. Jill Gregory, Karen Tintori - Księga imion
„Zabili piętnastu i wybuchł Wezuwiusz. Zlikwidowali dwudziestu, a Czarna Śmierć zmiotła blisko połowę mieszkańców Europy. Wyeliminowali osiemnastu, co dało początek Inkwizycji. Pozbyli się dwunastu, a Żółta Rzeka w Chinach wystąpiła z brzegów. Zamordowali trzydziestu, a naziści napadli na Polskę. Teraz jednak są bliżej osiągnięcia celu niż kiedykolwiek w przeszłości.
Trzydziestu trzech z trzydziestu sześciu sprawiedliwych nie żyje. Los świata zależy od życia trojga pozostałych. I to David musi ich odnaleźć...”

Myślałam że ta książka to jakiś straszny gniot, a w sumie zaskoczyła mnie pozytywnie. Kopia „Kodu Leonarda da Vinci” i tego typu pozycji, ale mimo to wciągnęła mnie i nie mogłam się doczekać tego, jak się zakończy, chociaż akurat to było w sumie do przewidzenia. Polecam, szybko się czyta.

12. Jodi Picoult - Krucha jak lód
„Rodzice oczekujący narodzin dziecka mają tylko jedno życzenie: żeby było zdrowe. Charlotte i Sean O'Keefe także wybraliby zdrowie dla swojej córki - gdyby tylko mogli. Nie mieli jednak takiego wyboru, ich życie stało się pasmem bezsennych nocy, rosnących długów. Zupełnie nieoczekiwanie stają przed pytaniem: a gdyby o chorobie Willow było wiadomo odpowiednio wcześnie? Czy zdecydowaliby się na usunięcie ciąży?
Niezwykle emocjonująca i głęboko poruszająca powieść Jodi Picoult ukazuje rodzinę żyjącą z nieprawdopodobnym ciężarem, walkę o utrzymanie rodzinnej jedności oraz potężną siłę miłości.”

Znowu Jodi Picoult i znowu trudne tematy. Odważyłam się czytać tę książkę w ciąży i przez całą lekturę myślałam, co ja bym zrobiła na miejscu Charlotte – będąc w ciąży i wiedząc że moje dziecko będzie ciężko chore.
Co bym zrobiła? Urodziła oczywiście.
A kilka dni po lekturze byłam już w szpitalu i rodziłam mojego wcześniaczka, ta książka już zawsze będzie mi się kojarzyła z tym ciężkim dla nas czasem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz