10. Ferdinand von Schirach - Przestępstwo

„"Rzeczy na ogół nie są proste, a wina to sprawa śliska". Te słowa wuja Ferdinanda von Schiracha, od których nie tylko zaczynał opowiadanie historii z sali sądowej, ale które również uczynił wstępem listu napisanego tuż przed samobójczą śmiercią, mogłyby stać się mottem "Przestępstwa". Von Schirach bohaterami jedenastu krótkich, precyzyjnych opowiadań uczynił prostytutki, zabójców, dilerów i szaleńców, a samym historiom kryminalnym nadał formę przypowieści, traktujących o kondycji ludzkiej, o cienkiej granicy między wielkością a upadkiem, o względności takich pojęć, jak wina, kara, przestępstwo. Autor pokazuje świat wymykający się jednoznacznym ocenom, zmuszający do weryfikacji niepodważalnych, wydawałoby się, przekonań i sądów.”
Byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ale już po pierwszych jej stronach zmieniłam zdanie. Wszystkie historie są opisane w interesujący sposób, skłaniają do przemyśleń, pokazują że nie zawsze świat jest czarno-biały. Polecam.
11. Lionel Shriver - Musimy porozmawiać o Kevinie

„"Musimy porozmawiać o Kevinie" to poruszająca powieść psychologiczna o trudnym macierzyństwie. Tytułowy Kevin — 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny — bez szczególnego powodu zabił dziewięcioro kolegów ze swojej szkoły i dwoje dorosłych. Jego matka próbuje stawić czoło tej dramatycznej sytuacji i jednocześnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego? Z dramatycznych, czasem kuriozalnych sytuacji w rodzinie Khatchadourian wyłania się porażający obraz, który zmusza do brutalnego wniosku: to mogło zdarzyć się i u nas!”
Słyszałam bardzo dużo o tej książce, na dodatek dużo „dobrego” – w sensie, pozytywnych recenzji. A mnie ta książka zmęczyła. Być może to wina wydania, jakie mam – gruba książka zadrukowana małą czcionką, na dodatek prawie bez marginesów – no nie szło tego czytać. Bardzo ciężko było mi się wciągnąć w historię – tak naprawdę nie mogłam się oderwać dopiero na końcówce. A jak już doszło do szczegółowego opisu najważniejszego wydarzenia, naprawdę nie mogłam powstrzymać mojego obrzydzenia i łez. Podsumowując, książkę polecam, bo warto ją przeczytać i się zastanowić nad opisanymi wydarzeniami, ale na pewno nie w takim wydaniu jak moje.
12. Alexandra Burt - Gdzie jest Mia?

„Estelle Paradise budzi się w szpitalu po tym, jak została znaleziona na dnie wąwozu bliska śmierci, z raną postrzałową głowy i amnezją. Wkrótce dociera do niej straszna prawda: jej siedmiomiesięczna córeczka Mia zaginęła. Kilka dni wcześniej Estelle odkryła, że łóżeczko jej córki jest puste. W mieszkaniu nie było śladów włamania, za to zniknęły z niego wszelkie ślady istnienia Mii: jej pieluszki, ubranka, butelki. Zrozpaczona matka nie potrafi tego wyjaśnić, ale za wszelką cenę usiłuje znaleźć córkę. Chaotyczne zachowanie Estelle i tajemnicze okoliczności zaginięcia dziecka sprawiają, że to ona staje się główną podejrzaną w oczach policji i opinii publicznej. Czy słusznie? Gdyby tylko sama to wiedziała…”
Porównywanie tej książki do „Dziewczyny z pociągu” to dla mnie trochę pomyłka (a tak czytałam na okładce) – nawet nie chodzi o akcję, napięcie, ale o samą historię, która jest całkiem odmienna. Mimo że dość ciężko mi było przebrnąć przez tę książkę, to nie żałuję. Historia w niej opisana szokuje i zmusza do refleksji. Jednak nie poleciłabym tej książki młodym mamom, mnie ta lektura nieźle zestresowała, za dużo myśli.
Btw, ale ja ciężkie książki czytam ostatnio ;) Dobrze że aktualnie romansidło na tapecie ;)

„"Rzeczy na ogół nie są proste, a wina to sprawa śliska". Te słowa wuja Ferdinanda von Schiracha, od których nie tylko zaczynał opowiadanie historii z sali sądowej, ale które również uczynił wstępem listu napisanego tuż przed samobójczą śmiercią, mogłyby stać się mottem "Przestępstwa". Von Schirach bohaterami jedenastu krótkich, precyzyjnych opowiadań uczynił prostytutki, zabójców, dilerów i szaleńców, a samym historiom kryminalnym nadał formę przypowieści, traktujących o kondycji ludzkiej, o cienkiej granicy między wielkością a upadkiem, o względności takich pojęć, jak wina, kara, przestępstwo. Autor pokazuje świat wymykający się jednoznacznym ocenom, zmuszający do weryfikacji niepodważalnych, wydawałoby się, przekonań i sądów.”
Byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ale już po pierwszych jej stronach zmieniłam zdanie. Wszystkie historie są opisane w interesujący sposób, skłaniają do przemyśleń, pokazują że nie zawsze świat jest czarno-biały. Polecam.
11. Lionel Shriver - Musimy porozmawiać o Kevinie

„"Musimy porozmawiać o Kevinie" to poruszająca powieść psychologiczna o trudnym macierzyństwie. Tytułowy Kevin — 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny — bez szczególnego powodu zabił dziewięcioro kolegów ze swojej szkoły i dwoje dorosłych. Jego matka próbuje stawić czoło tej dramatycznej sytuacji i jednocześnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego? Z dramatycznych, czasem kuriozalnych sytuacji w rodzinie Khatchadourian wyłania się porażający obraz, który zmusza do brutalnego wniosku: to mogło zdarzyć się i u nas!”
Słyszałam bardzo dużo o tej książce, na dodatek dużo „dobrego” – w sensie, pozytywnych recenzji. A mnie ta książka zmęczyła. Być może to wina wydania, jakie mam – gruba książka zadrukowana małą czcionką, na dodatek prawie bez marginesów – no nie szło tego czytać. Bardzo ciężko było mi się wciągnąć w historię – tak naprawdę nie mogłam się oderwać dopiero na końcówce. A jak już doszło do szczegółowego opisu najważniejszego wydarzenia, naprawdę nie mogłam powstrzymać mojego obrzydzenia i łez. Podsumowując, książkę polecam, bo warto ją przeczytać i się zastanowić nad opisanymi wydarzeniami, ale na pewno nie w takim wydaniu jak moje.
12. Alexandra Burt - Gdzie jest Mia?

„Estelle Paradise budzi się w szpitalu po tym, jak została znaleziona na dnie wąwozu bliska śmierci, z raną postrzałową głowy i amnezją. Wkrótce dociera do niej straszna prawda: jej siedmiomiesięczna córeczka Mia zaginęła. Kilka dni wcześniej Estelle odkryła, że łóżeczko jej córki jest puste. W mieszkaniu nie było śladów włamania, za to zniknęły z niego wszelkie ślady istnienia Mii: jej pieluszki, ubranka, butelki. Zrozpaczona matka nie potrafi tego wyjaśnić, ale za wszelką cenę usiłuje znaleźć córkę. Chaotyczne zachowanie Estelle i tajemnicze okoliczności zaginięcia dziecka sprawiają, że to ona staje się główną podejrzaną w oczach policji i opinii publicznej. Czy słusznie? Gdyby tylko sama to wiedziała…”
Porównywanie tej książki do „Dziewczyny z pociągu” to dla mnie trochę pomyłka (a tak czytałam na okładce) – nawet nie chodzi o akcję, napięcie, ale o samą historię, która jest całkiem odmienna. Mimo że dość ciężko mi było przebrnąć przez tę książkę, to nie żałuję. Historia w niej opisana szokuje i zmusza do refleksji. Jednak nie poleciłabym tej książki młodym mamom, mnie ta lektura nieźle zestresowała, za dużo myśli.
Btw, ale ja ciężkie książki czytam ostatnio ;) Dobrze że aktualnie romansidło na tapecie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz