środa, 6 lipca 2016

Coś o książkach

13. Michael Dobbs - House of Cards: Ograć króla
„Francis osiągnął swój cel – w wyniku politycznej gry stanął na czele rządu. Teraz jednak musi umocnić pozycję i utrzymać władzę, stawić czoła kolejnym wyzwaniom. Tymczasem stawka robi się coraz wyższa: w grze o władzę będzie się musiał zmierzyć z samym królem Anglii, który okaże się jego zaciekłym wrogiem. Czy uda mu się ograć króla?”

Tak jak zachwycam się serialem „House of Cards”, który bazuje na książkach (chociaż dość luźno, przyznam), tak książki przekonać mnie nie mogą. Pierwsza część – no jeszcze jako tako. Ale ta druga – słabo. Tak naprawdę nie wiadomo kto jest głównym bohaterem i o co tu tak w sumie chodzi. Aż dziwne że na podstawie tej serii nakręcono tak świetny serial.
Jest jeszcze część trzecia, dam jej szansę za jakiś czas, ale tylko dlatego, że „Ograć króla” czytałam w szpitalu przed samym porodem i być może też przez „otoczkę” ta książka mi tak bardzo nie podeszła.

14. Fannie Flagg - Babska stacja
„Jeden list wywraca do góry nogami uporządkowane życie Sookie i podważa wszystko, co wiedziała o sobie, swojej rodzinie i przeszłości. Bohaterka wyrusza w daleką podróż do Kalifornii, aby odkryć swoje korzenie. Poznaje niezwykłą historię temperamentnej i pomysłowej Fritzie, która w latach czterdziestych prowadziła wraz z siostrami stację benzynową, była także jedną z nielicznych cywilnych lotniczek. Wkrótce okazuje się, że te dwie tak różne kobiety łączy o wiele więcej, niż mogłoby się wydawać...
Czy losy kobiet z Babskiej Stacji zainspirują Sookie do zmiany swojego życia?”

Książka którą czytałam po samym porodzie, w tych trudnych dniach… Wiedziałam jaką pozycję wybrać, a raczej – jaką autorkę – żeby choć na chwilę przestać myśleć o tym co mnie wtedy otaczało. Świetna, pozytywna książka, przy lekturze której nie da się przynajmniej uśmiechnąć. Kocham Fannie Flagg za przedstawienie często nawet trudnych spraw w tak beztroski sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz