wtorek, 17 maja 2016

Coś o książkach

7. Peter Carey - Historia pewnej mistyfikacji

„Pod koniec lat czterdziestych XX w. młody australijski poeta Christopher Chubb postanowił zakpić ze swoich rodaków, mających obsesję na punkcie awangardowości i oryginalności. Wziąwszy za swój cel najbardziej awangardowy magazyn literacki, przedstawia do opublikowania dzieła wszystkie niejakiego Boba McCorkle'a, poety zmarłego w wieku 24 lat, będącego w pełni wytworem wyobraźni Chubba. Czasopismo dało się nabrać na tę mistyfikację, a lokalne władze oskarżają redaktora o publikowanie obscenów. Na procesie pojawia się ktoś niesamowicie podobny do osoby na zdjęciu, przedstawiającym rzekomego McCorkle'a. Przerażony Chubb staje oko w oko ze złowrogą postacią, którą sam stworzył.”

Co za przedziwaczna książka. Najpierw przez x stron nie mogłam załapać, o co tu właściwie chodzi. Później załapałam, nawet się wciągnęłam. Tylko po to żeby znowu zgłupieć, o czym tak właściwie jest ta książka. Zmęczyłam do ostatniej strony z wielkim bólem, no nie jest to literatura najwyższych lotów moim zdaniem.

8. Marcin Gutkowski - Krime story

„Autor bestselerowych płyt „50/50”, „Gdy zgaśnie Słońce” czy „Sentymentalnie”, raper Marcin „Kali” Gutkowski, debiutuje w roli... prozaika!
Zawiła kryminalna intryga, ciężki klimat brudnych ulic "śląskiego miasta grzechu" z tłem wnikliwego socjologiczno-obyczajowego raportu ze środowiska egzystencji młodych ludzi w Polsce.
Jak cienka granica dzieli dobro od zła? Kiedy człowiek zmienia się w bestię? Czy w dzisiejszych czasach istnieje jeszcze bezwarunkowa miłość?
Odsłona perypetii głównego bohatera o pseudonimie Krime, w brawurowej, brutalnie prawdziwej powieści "Krime story”.”

Książka dla gimbazy z cudowną przemianą głównego bohatera na pierwszym planie. Ja się trochę zmęczyłam czytając :) Po pierwsze, przez liczne błędy (gdzie korekta?), po drugie, z powodu (za) prostego języka. Ale Kali chciał sobie napisać książkę i napisał, wydał i jeszcze na niej (podejrzewam) sporo zarobił. Ok., fajnie, może dzięki temu gimbusy przeczytają cokolwiek na papierze (chociaż M. pytał w szkole, jedno dziecko powiedziało że czytało). Mimo moich odczuć po lekturze, pewnie kupię kolejną część jeśli będzie i też przeczytam, z czystej ciekawości.

9. Christopher Priest - Prestiż

„Jest rok 1878. Dwaj iluzjoniści, Rupert Angier i Alfred Borden, toczą między sobą walkę o sceniczny prestiż. Jeden demaskuje triki drugiego na oczach publiczności. Magicy zdobywają sławę, doskonalą technikę, a zarazem zagłębiają się w labirynt zazdrości, nienawiści i zdrady. Zbrodnia jest tylko kwestią czasu...
Sto lat później na ślad zmagań mistrzów iluzji trafia dziennikarz Andrew Westley. Dzięki lekturze tajemniczego starego dziennika, w asyście kusicielskiej Kate Angier, poznaje sekrety jej arystokratycznego rodu i odsłania ukryte karty historii własnej rodziny. Rozpętana wiek wcześniej wojna iluzjonistów wciąż w zaskakujący sposób wpływa na losy bohaterów.
Nastrojowa, wciągająca opowieść-układanka, pełna magii i tajemnicy, w której nawet śmierć może okazać się iluzją.”

Zabierałam się do tej książki x czasu, bo myślałam że będzie gniotem – pamiętam że dostałam ją „gratis” chyba za złotówkę do jakiejś innej pozycji (w empiku czy coś takiego). No i niesłusznie, bo książka mi się podobała. Ciekawe były opisy sztuczek iluzjonistów w XIX wieku, no i fajny pomysł na przeplatanie czasów współczesnych z dawnymi. Na podstawie książki powstał film, który obejrzałam i też mi się podobał, ale o tym za jakiś czas. Generalnie, polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz