niedziela, 21 września 2014

Coś o książkach

Sue Townsend - Adrian Mole: Na manowcach

W innym tłumaczeniu książka ta ma tytuł „Szalone lata” ;)

„W "Szalonych latach" nasz bohater usamodzielnia się, zdobywa skromną pracę, odpowiadającą zresztą jego skromnemu wykształceniu. Z wiekiem (ma lat 23) nie ubywa mu problemów i kompleksów. Wręcz przeciwnie. Ukochana Pandora na jego oczach cieszy się szczęściem małżeńskim pomnażanym przez grono kochanków, do którego Adrian nie należy... Bianka, spełniona miłość Adriana, ucieka z mężem jego matki - jak widać szalona rodzinka Mole'ów nie ustatkowała się. Kolejne próby literackie nie znajdują uznania w oczach wydawców. Ale Adrian wciąż pisze, pisze, pisze. I czeka na sławę. A może już widać światełko w tunelu?...”

Sue Townsend - Adrian Mole: Czas Cappuccino

„Władzę w Wielkiej Brytanii przejmuje Partia Pracy, natomiast Adrian Mole odkrywa z przerażeniem, że zaczynają mu wypadać włosy. Skończył trzydzieśći lat, jest samotnym ojcem oraz szefem kuchni w podupadającej restauracji. Wciąż nie może się uporać ze swą zwariowaną rodziną, a w dodatku nieustannie dręczą go zasadnicze pytania: Czy potrafi być dobrym ojcem? Czy viagra to oszustwo? Dlaczego BBC nie chce zrealizować jego serialu komediowego o seryjnym mordercy?”

Za mną już (chyba) cała seria o Adrianie Mole’u i muszę przyznać, że tak jak polubiłam tego bohatera od pierwszej strony pierwszej części, tak z biegiem czasu i kolejnych historii coraz bardziej mnie irytował i budził we mnie uczucie litości i współczucia – bo jak można być aż tak irytującym, zadufanym w sobie i głupim człowiekiem? Jego wykreowany charakter jak najbardziej pasował do kilkulatka czy zbuntowanego, dojrzewającego nastolatka, no ale nie do dorosłego faceta przed trzydziestką.
Także ogólnie całą serię Sue Townsend polecam, ale na pewno warto rozpocząć czytanie od początkowych części, w innym przypadku, jak podejrzewam, można się bardzo mocno zniechęcić do postaci głównego bohatera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz