Kawa jest moim ulubionym napojem. Nieważne jaka - z ekspresu, rozpuszczalna, smakowa - byleby była kawą (z nazwy haha) :D Piję zawsze z mlekiem! Po czarnej jest mi niedobrze.
Staram się pić nie więcej niż 2 dziennie; piję głównie dla smaku, nie dla właściwości.
Wiadomo, że najlepsza jest świeżo mielona, z porządnego ekspresu itd - no mam to w planie, na razie są inne wydatki ;)
Latem uwielbiam kawę mrożoną. Jak mam czas to robię taką wypasioną - blenduję z lodami i np bananem. Ale najszybsza wersja to po prostu zamrożenie zaparzonej kawy, w kostkach, takich jak na typowy lód.

Kilka takich kostek wrzucam do szklanki, zalewam mlekiem, dodaję jeszcze zwykły lód - mniam :)

Dziś oficjalnie zaczynam sezon jesienny ;) Ciepły koc, świeczki i pyszna, CIEPŁA, aromatyczna kawa.
Dostałam swego czasu kawę waniliową (!!!) w ziarnach. Ostatnio pożyczyłam młynek od koleżanki (zakup na najbliższe tygodnie!) i zmieliłam sobie te ziarna. Niestety zmieliłam trochę za grubo (widać na zdjęciu) - człowiek się uczy całe życie ;) Więc żeby fusy mi w kawie nie pływały, do jej parzenia używam zaparzacza z ikei. Daje radę :)

Także, podsumowując, jak wypiję tę zmieloną kawę, chcę kupić młynek i kolejne rodzaje kawy w ziarnach. A jak już skończymy się remontować, będę zbierać na porządny wypasiony ekspres - wiem że warto :)

Lubicie kawę? :D
Staram się pić nie więcej niż 2 dziennie; piję głównie dla smaku, nie dla właściwości.
Wiadomo, że najlepsza jest świeżo mielona, z porządnego ekspresu itd - no mam to w planie, na razie są inne wydatki ;)
Latem uwielbiam kawę mrożoną. Jak mam czas to robię taką wypasioną - blenduję z lodami i np bananem. Ale najszybsza wersja to po prostu zamrożenie zaparzonej kawy, w kostkach, takich jak na typowy lód.
Kilka takich kostek wrzucam do szklanki, zalewam mlekiem, dodaję jeszcze zwykły lód - mniam :)
Dziś oficjalnie zaczynam sezon jesienny ;) Ciepły koc, świeczki i pyszna, CIEPŁA, aromatyczna kawa.
Dostałam swego czasu kawę waniliową (!!!) w ziarnach. Ostatnio pożyczyłam młynek od koleżanki (zakup na najbliższe tygodnie!) i zmieliłam sobie te ziarna. Niestety zmieliłam trochę za grubo (widać na zdjęciu) - człowiek się uczy całe życie ;) Więc żeby fusy mi w kawie nie pływały, do jej parzenia używam zaparzacza z ikei. Daje radę :)
Także, podsumowując, jak wypiję tę zmieloną kawę, chcę kupić młynek i kolejne rodzaje kawy w ziarnach. A jak już skończymy się remontować, będę zbierać na porządny wypasiony ekspres - wiem że warto :)
Lubicie kawę? :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz