A Tribe Called Quest. Życie w rytmie bitów

„Film dokumentalny opowiada o jednym z najbardziej wpływowych zespołów hip-hopowych wszech czasów - A Tribe Called Quest. Twórcą jest znany aktor - Michael Rapaport. Otóż dokument przybliży takie wątki jak: geneza nazwy zespołu, największe przeboje, wydane płyty, rozpad i ponowne spotkania zespołu oraz życie prywatne członków zespołu przed jego powstaniem, w trakcie jego działania i po rozpadzie grupy.”
Fajny dokument, przepełniony oczywiście dobrą muzyką. Historia ATCQ przedstawiona w ciekawy sposób. Moim zdaniem obowiązkowy dokument dla fanów rapu, warto znać korzenie – nie tylko muzykę samą w sobie, ale właśnie też inne czynniki, kto z kim, gdzie i co ;) Bo w erze newschoolu można się zarzekać, że kiedyś rap był nudny, nieciekawy itd., ale jak wiadomo, gdyby nie oldschool, newschool by nie istniał, i tyle ;)
Straight Outta Compton

„Bez nich nie byłoby Eminema, Tupaca, 50 Centa, bez nich nie byłoby hiphopowej kontrkultury lat dziewięćdziesiątych. Bez nich wreszcie dzisiejsza muzyka nie brzmiałaby tak samo. To oni wprowadzili do mainstreamu czarną muzykę ulicy, hip hop. "Śpiewamy o świecie, w którym żyjemy" - przekonywali muzycy, którzy przetrwali szlaki dla największych, sami stając się nierozłączną częścią historii muzyki XX i XXI wieku. Dr. Dre i Ice Cube, bo o nich mowa, zrobili dla gangsta rapu i hip hopu to, co wcześniej dla popu zrobili Madonna i Michael Jackson. Film opowiada o historii powstania jednej z najważniejszych grup hiphopowych - N.W.A. oraz pierwszej płyty (1988) - tytułowego Straight Outta Compton. Płyty, którą zainteresowało się samo FBI, nazywając N.W.A. "Najniebezpieczniejszą grupą świata".”
Początek filmu – słabo. Nie nie nie. Ale już „po napisach” – super. Dobry klimat i świetna muzyka (wiadomix). Film szybki i dynamiczny – nie wiem kiedy minął (a trwa ok. 2,5 godziny). Super dobrani aktorzy – zarówno odtwórcy głównych ról (Easy-E, Ice Cube, Dre), jak też postaci drugoplanowych (np. Snoop Dogg, 2Pac, P. Diddy).
Ciekawe jest to, że film mega przypomina polski „Jesteś bogiem” (ostatnio też sobie przypominaliśmy) – normalnie niektóre sceny możnaby było wyciąć i przekleić ;) Ale wiadomo, podobne historie, ten sam klimat, czasy. Tyle że jakby najpierw powstał SOC, a później „Jesteś bogiem”, hejterzy by pewnie pisali, że „Polacy zgapili od Amerykanów”. No tutaj takich zarzutów być nie może ;)
Podsumowując, bardzo dobry film, żałuję że nie obejrzeliśmy w kinie a w domu (u nas nie grali :/).
Przez te filmy złapaliśmy ostatnio mega zajawkę na oldschoole - ciuchowa stylówka, muzyka w głośnikach, filmy, imprezy ;) Newschool nam się przejadł, co nie znaczy że nie czekam na nadchodzące imprezy i koncerty :p

„Film dokumentalny opowiada o jednym z najbardziej wpływowych zespołów hip-hopowych wszech czasów - A Tribe Called Quest. Twórcą jest znany aktor - Michael Rapaport. Otóż dokument przybliży takie wątki jak: geneza nazwy zespołu, największe przeboje, wydane płyty, rozpad i ponowne spotkania zespołu oraz życie prywatne członków zespołu przed jego powstaniem, w trakcie jego działania i po rozpadzie grupy.”
Fajny dokument, przepełniony oczywiście dobrą muzyką. Historia ATCQ przedstawiona w ciekawy sposób. Moim zdaniem obowiązkowy dokument dla fanów rapu, warto znać korzenie – nie tylko muzykę samą w sobie, ale właśnie też inne czynniki, kto z kim, gdzie i co ;) Bo w erze newschoolu można się zarzekać, że kiedyś rap był nudny, nieciekawy itd., ale jak wiadomo, gdyby nie oldschool, newschool by nie istniał, i tyle ;)
Straight Outta Compton

„Bez nich nie byłoby Eminema, Tupaca, 50 Centa, bez nich nie byłoby hiphopowej kontrkultury lat dziewięćdziesiątych. Bez nich wreszcie dzisiejsza muzyka nie brzmiałaby tak samo. To oni wprowadzili do mainstreamu czarną muzykę ulicy, hip hop. "Śpiewamy o świecie, w którym żyjemy" - przekonywali muzycy, którzy przetrwali szlaki dla największych, sami stając się nierozłączną częścią historii muzyki XX i XXI wieku. Dr. Dre i Ice Cube, bo o nich mowa, zrobili dla gangsta rapu i hip hopu to, co wcześniej dla popu zrobili Madonna i Michael Jackson. Film opowiada o historii powstania jednej z najważniejszych grup hiphopowych - N.W.A. oraz pierwszej płyty (1988) - tytułowego Straight Outta Compton. Płyty, którą zainteresowało się samo FBI, nazywając N.W.A. "Najniebezpieczniejszą grupą świata".”
Początek filmu – słabo. Nie nie nie. Ale już „po napisach” – super. Dobry klimat i świetna muzyka (wiadomix). Film szybki i dynamiczny – nie wiem kiedy minął (a trwa ok. 2,5 godziny). Super dobrani aktorzy – zarówno odtwórcy głównych ról (Easy-E, Ice Cube, Dre), jak też postaci drugoplanowych (np. Snoop Dogg, 2Pac, P. Diddy).
Ciekawe jest to, że film mega przypomina polski „Jesteś bogiem” (ostatnio też sobie przypominaliśmy) – normalnie niektóre sceny możnaby było wyciąć i przekleić ;) Ale wiadomo, podobne historie, ten sam klimat, czasy. Tyle że jakby najpierw powstał SOC, a później „Jesteś bogiem”, hejterzy by pewnie pisali, że „Polacy zgapili od Amerykanów”. No tutaj takich zarzutów być nie może ;)
Podsumowując, bardzo dobry film, żałuję że nie obejrzeliśmy w kinie a w domu (u nas nie grali :/).
Przez te filmy złapaliśmy ostatnio mega zajawkę na oldschoole - ciuchowa stylówka, muzyka w głośnikach, filmy, imprezy ;) Newschool nam się przejadł, co nie znaczy że nie czekam na nadchodzące imprezy i koncerty :p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz