Dwa pierniczkowe przepisy, które wczoraj przetestowałam :)
Pierwszy z Kwestii Smaku, na pierniczki alpejskie. Są przepyszne! Będę musiała zrobić je jeszcze co najmniej raz do świąt, bo te które upiekłam wczoraj na pewno zjem do tego czasu :D Polecam wersję z powidłami śliwkowymi - pierniczki są mięciutkie i dosłownie rozpływają się w ustach. Trochę się trzeba przy nich pobawić, ale są tego warte :) Wersja bez nadzienia jest twarda (być może za bardzo rozwałkowałam ciasto); te pierniczki poleżą do świąt i cierpliwie poczekam aż trochę zmiękną.

Składniki:
250g mąki (ja dałam 100g orkiszowej i 150g pszennej)
1 łyżka kakao
1 łyżka przyprawy piernikowej
0,5 łyżeczki cynamonu (u mnie świeżo starty)
0,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej (dałam 2 łyżeczki proszku do pieczenia)
4 łyżki cukru
1/4 szklanki miodu
80g masła
2 łyżki jogurtu naturalnego
2 jajka (osobno żółtka i białka)
+ powidła śliwkowe (u mnie niestety kupne; do sklepu było bliżej niż do piwnicy Rodziców :P)
Przygotowanie:
Do miski wsypujemy mąkę, kakao, przyprawę do piernika, cynamon, kawę, sodę/proszek do pieczenia, cukier. Mieszamy dokładnie łyżką.
W garnuszku topimy masło z miodem. Odstawiamy, studzimy (polecam chwilę na balkonie :)).
Żółtka jajek ucieramy w miseczce.
Do miski z mąką dodajemy roztopiony miód z masłem i mieszamy. W międzyczasie dodajemy jogurt i dalej mieszamy delikatnie łyżką do połączenia składników. Dodajemy żółtka i mieszamy całość na gładką masę.
Mi ciasto wyszło dość mokre i lepiące się, ale przyznaję że dałam ciut więcej jogurtu naturalnego niż trzeba ;)
Ciasto wykładamy na stolnicę podsypaną mąką i formujemy kulę. Podsypujemy mąką i rozwałkowujemy ciasto na niezbyt cienki placek. Wycinamy kształty i układamy na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia.
UWAGA, wersja z nadziewaniem pierniczków:
Ciasto rozwałkowujemy cieniej niż w przypadku pierniczków bez nadzienia. Dzielimy je na pół, ale nie rozdzielamy tych połówek. Na jednej połówce wykładamy po pół łyżeczki powideł, zachowując odstępy. Nakrywamy częścią ciasta bez nadzienia i palcami dociskamy ciasto wkoło nadzienia. Wycinamy foremkami kształty.

Polecam trzymać się tej metody, bo jest dobra :) Ja chciałam pokombinować i tylko miałam więcej roboty, a pierniczki były koślawo pozlepiane :p

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wierzch pierniczków smarujemy białkiem jajek i pieczemy przez 8 minut.
Pierniczki można polać polewą czekoladową lub lukrem, a następnie ozdobić, ale ja pominęłam ten krok, bo ciastka są już wystarczająco słodkie :)
Pierwszy z Kwestii Smaku, na pierniczki alpejskie. Są przepyszne! Będę musiała zrobić je jeszcze co najmniej raz do świąt, bo te które upiekłam wczoraj na pewno zjem do tego czasu :D Polecam wersję z powidłami śliwkowymi - pierniczki są mięciutkie i dosłownie rozpływają się w ustach. Trochę się trzeba przy nich pobawić, ale są tego warte :) Wersja bez nadzienia jest twarda (być może za bardzo rozwałkowałam ciasto); te pierniczki poleżą do świąt i cierpliwie poczekam aż trochę zmiękną.
Składniki:
250g mąki (ja dałam 100g orkiszowej i 150g pszennej)
1 łyżka kakao
1 łyżka przyprawy piernikowej
0,5 łyżeczki cynamonu (u mnie świeżo starty)
0,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej (dałam 2 łyżeczki proszku do pieczenia)
4 łyżki cukru
1/4 szklanki miodu
80g masła
2 łyżki jogurtu naturalnego
2 jajka (osobno żółtka i białka)
+ powidła śliwkowe (u mnie niestety kupne; do sklepu było bliżej niż do piwnicy Rodziców :P)
Przygotowanie:
Do miski wsypujemy mąkę, kakao, przyprawę do piernika, cynamon, kawę, sodę/proszek do pieczenia, cukier. Mieszamy dokładnie łyżką.
W garnuszku topimy masło z miodem. Odstawiamy, studzimy (polecam chwilę na balkonie :)).
Żółtka jajek ucieramy w miseczce.
Do miski z mąką dodajemy roztopiony miód z masłem i mieszamy. W międzyczasie dodajemy jogurt i dalej mieszamy delikatnie łyżką do połączenia składników. Dodajemy żółtka i mieszamy całość na gładką masę.
Mi ciasto wyszło dość mokre i lepiące się, ale przyznaję że dałam ciut więcej jogurtu naturalnego niż trzeba ;)
Ciasto wykładamy na stolnicę podsypaną mąką i formujemy kulę. Podsypujemy mąką i rozwałkowujemy ciasto na niezbyt cienki placek. Wycinamy kształty i układamy na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia.
UWAGA, wersja z nadziewaniem pierniczków:
Ciasto rozwałkowujemy cieniej niż w przypadku pierniczków bez nadzienia. Dzielimy je na pół, ale nie rozdzielamy tych połówek. Na jednej połówce wykładamy po pół łyżeczki powideł, zachowując odstępy. Nakrywamy częścią ciasta bez nadzienia i palcami dociskamy ciasto wkoło nadzienia. Wycinamy foremkami kształty.
Polecam trzymać się tej metody, bo jest dobra :) Ja chciałam pokombinować i tylko miałam więcej roboty, a pierniczki były koślawo pozlepiane :p
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wierzch pierniczków smarujemy białkiem jajek i pieczemy przez 8 minut.
Pierniczki można polać polewą czekoladową lub lukrem, a następnie ozdobić, ale ja pominęłam ten krok, bo ciastka są już wystarczająco słodkie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz